Wiosna, to pora radosna...

Przynajmniej zawsze tak bylo. Teraz nic juz nie jest pewne. Od dziecinstwa nie widzialem takiej zimy, jaka byla kilka dni temu w Szklarskiej Porebie i okolicach. Tyle sniegu napadalo... W srode nawet sie nie dalo pojechac do Harrahova na narty. I dobrze, bo juz nie moge patrzec na snieg! Ostatni weekend Trójka spedzila w swej zimowej stolicy – Szklarskiej Porebie. Mielismy maly turniej miast ze Szklarska i Augustowem. Smiechom i zabawom nie bylo konca. Ja sie dalem namówic do wziecia udzialu w jednej tylko konkurencji – zjezdzie na patelni. No i bylem w tym dobry! I tak ostatecznie zajelismy nasze ulubione trzecie miejsce. Dla mnie najwazniejszy w tych dniach byl 28 Bieg Piastów na Polanie Jakuszyckiej. Tym razem w pelnym sloncu i przy kilkunastostopniowym mrozie. Start prawie 2 tysiecy narciarzy na biegówkach zawsze robi wrazenie. Potem poszusowalem troche na karwingach w Czechach, bo tam jak zwykle lepsze warunki, nie trzeba stac w kolejkach do wyciagu. W Harrahovie jezdzilem tam, gdzie skacza najlepsi skoczkowie swiata. Do tego jeszcze sauna, basen, kulig i... przeziebilo mnie na koniec zimy. A tak sie staralem dotrwac w zdrowiu do wiosny. Nie dam sie, bo mandarynki, pomarancze, grapefruity maja duzo witaminy C, która nie da mi dlugo chorowac. Mam nadzieje... Muzyka zawsze ma na mnie dobry wplyw. Ciagle slucham nowej plyty Lhasy z Kanady, Jonathy Brooke (nigdy nie zapomne jej koncertu w Chicago) i nowego George Michaela. U nas wychodzi w poniedzialek, warto bylo czekac. Po 10 latach bedzie nowy album Anity Baker. Ciagle mam nadzieje na nowa Basie. No zyc, nie umierac. I na wszelki wypadek nie ogladac i nie sluchac wiadomosci z kraju i ze swiata. Po co sie stresowac. Mamy tylko jedno zycie... no najwyzej dwa! Dzis jeszcze serdeczniej pozdrawiam
(piatek 12 marca 2004).

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8