Jeremi Przybora

Czesciej ostatnio mysle o czasie, ludziach których spotkalem, poznalem... Moze dlatego, ze czas mija coraz szybciej, a i ludzie odchodza. Niedawno Czeslaw Niemen, teraz Jeremi Przybora. „Starszym Panem” byl od zawsze. Potem nawet „Jeszcze Starszym Panem”. Nauczylem sie kochac nasz jezyk ojczysty dzieki Jego tekstom. Lubil sie bawic jezykiem, a to wielka sztuka. Byl wspanialym poeta i cudownym czlowiekiem. Poznalem Go dzieki Magdzie Umer. Rozmawialismy tylko raz. To nie byl dobry wywiad, bo ja sie balem mówic. Byl dla mnie mistrzem, nauczycielem, a ja uczniakiem, który zaraz moze dostac dwóje. Oniesmielal mnie, choc wygladal na czlowieka bardzo przyjaznego, zyczliwego ludziom. Musial nas kochac, jesli dla nas pisal takie rzeczy... „Kabaret Starszych Panów” juz w niebie. Jeremi Przybora, Jerzy Wasowski, Kalina Jedrusik... No wlasnie, a jak uslyszymy ich nowe dziela? Jesli mi sie cos przysni, to sie z Panstwem podziele. Pan Jeremi odszedl w imieniny Kazimierza. Od razu mi sie przypomniala piosenka „Kaziu, zakochaj sie...” i wszystkie inne, jakie napisal. Artysci jednak maja lepiej. Zostaja w naszej pamieci i zostawiaja czastke siebie w tym, co stworzyli. „Spieszmy sie kochac ludzi, tak szybko odchodza...”
(5 marca 2004)

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8