Przyspieszenie

Wczoraj były urodziny Davida Bowiego. Jutro druga rocznica Jego śmierci. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Wychodziłem do radia, zadzwonił telefon. Michał, realizator powiedział – weź ze sobą kilka płyt Bowiego. Internet aż huczy, że David nie żyje... Usiadłem w fotelu. Zbliżała się 8 rano. Za godzinę zaczynałem audycję. Odruchowo sięgnąłem po płyty. Wiem, gdzie stoją... Pomyślałem, że to jakaś koszmarna pomyłka. Dojadę na Myśliwiecką i wszystko się wyjaśni. Zmieniałem stacje radiowe w samochodzie. Już wszyscy mówili, że Bowie nie żyje. Nie lubię takich dni. Co grać, co mówić? David Bowie, jeden z muzycznych bohaterów mojego życia. 69 lat? Już zaraz ja będę tyle miał. Nie myśleć... Czas na nikogo nie czeka. 8 dni później przyszła wiadomość o śmierci Glenna Freya, w kwietniu odszedł nagle Prince, w grudniu George Michael... To nie był dobry rok. Pierwszy raz od wielu lat nie przypomniałem piosenki Czerwonych Gitar „Mija rok”. Dobrze, że minął... 2018 przyszedł jakoś nagle. Znowu mnie zastał z nie zrealizowanymi postanowieniami. Dobra, w tym roku postanawiam latać po świecie. Zawsze to coś! Mam już kilka planów, kilka rezerwacji lotniczych. Niech sie spełni. I niech będzie dużo, dużo dobrej muzyki. O to proszę... Szczęśliwie to chyba zawsze się spełnia. A Czytelnikom życzę po prostu wszystkiego najlepszego. Marek Niedzwiecki ( 9 stycznia 2018)

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9