Pazdziernik…

Jakos tak nic nie zapowadalo dobrego dnia. Przede wszystkim mnie przeziebilo. Kiedy? Nie wiem. Gdzie? Nie wiem… Moze podczas wczorajszej podrozy w odwiedziny do Rodziny. Szadek, Sieradz… Po slabej nocy, slaby dzien? A wlasnie, ze nie. Do radia jechalo sie jakos tak szybko i bez korkow. Wiem! To wizyta Sharon Corr ustawila mi „dobry dzien”. Przyszla na Mysliwiecka punktualnie o 11.00. Piekna jak sen. Nie moglem sie skoncentrowac na rozmowie. Wystarczylo mi, ze na Nia patrze. Juz to przezywalem, wiem, ale ostatni raz lata temu. Sharon jest siostra Andrea, Caroline i Jima. Slynne irlandzkie rodzenstwo, które albumem „Forgiven, Not Forgotten” mocno weszlo na swiatowe listy przebojow w 1995 roku.

 

Ten album produkowal sam David Foster. Jak to sie stalo? Sharon takze i o tym mówila. Na dodatek uwielbia Australie. Rok temu wydala pierwszy solowy album „Dream Of You”. Juz szykuje nastepny. Pojawi sie przed latem 2012. Tak powiedziala. Urodzila sie 24 marca. To tak jak ja! Pol godziny w Jej towarzystwie to byla sama radosc i przyjemnosc. Piekna, zdolna, radosna… Krolowa zycia. No to tak sie chcialem troche zwierzyc. A przeziebieniu sie nie dam. Zwlaszcza, ze mamy piekne lato tej jesieni. Wszystko sie jakos poprzestawialo. A zyc trzeba! Pozdrowienia…
P.S. zapis rozmowy z Sharon Corr znajda Panstwo na stronach Trojki.

(napisane w poniedzialek 3 pazdziernika 2011)

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8