A jednak zima…

Wczoraj 5 centymetrow sniegu sparalizowalo Warszawe. Na caly dzien. Nagle zrobilo sie minus 11 stopni. Dzis bylo jeszcze zimniej, ale snieg sypal tylko czasami. Chcielismy zimy, to ja mamy. Znaczy ja nie chcialem! Tez ja mam… Ma u nas zostac do wtorku, srody. Znaczy beda jednak „biale swieta”. Piosenki z dzwoneczkami gra cale radio swiata. Nie da sie od tego uciec. Dzis w pracy odwolali nam swiateczny kiermasz. No i masz babo placek! I nie masz chlopie slowfoodu na swieta. Dam rade. Trzeba bedzie siê ustawic w kolejki na bazarku. Tam wszystko jest… No moze poza swiateczna atmosfera. Ta juz dawno przestala byc istotna. Co ja taki niepozytywny? A jakos tak mnie naszlo, napadlo. Nie dam sie. Otworzylem komputer w zasadzie w celu zlozenia Panstwu zyczen. Pieknych, zdrowych, radosnych Swiat Bozego Narodzenia. I zeby w Wigilie pachnialy grzybowa i barszcz czerwony. I zeby Wam sie przypomnialy zapachy z dziecinstwa. Wedlowska z orzechami laskowymi. Taka po 36 zlotych za duza tabliczke. Moze jeszcze smak i zapach pomaranczy. Kiedys „rzucali” je do sklepow na Swieta, teraz mamy je codziennie. No wlasnie. Wreszcie jakis pozytyw. I tutaj zostanmy… No i jeszcze zdrowia! Takze White Christmas… I bogatych Gwiazdorow!

napisane w piatek 18 grudnia 200

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8