Kradziez muzyki…

Jak to mozliwe, ze nagrania takich artystow jak Kayah, Kult, czy L.U.C. zanim trafily na sklepowe polki z plytami, znalazly sie w sieci? Nielegalnie. „Ludzie sa straszne”. To jest przeciez taka sama kradziez, jak kazda inna. Komputery ulatwiaja nam zycie, sa juz chyba niezbedne, ale… No wlasnie. Ulatwiaja takze takie dzialania. Wymyslilem haslo: „kocham muzyke, nie kradne jej”. Moge sobie wymyslac. Ci, którzy ja kradna, smieja sie z takich naiwniakow jak ja. A niech tam, ja i tak nie bede korzystal z pirackich plyt. Te orginalne sa drogie, ale kradziez niczego nie rozwiazuje. Raczej wszystko utrudnia. Tak jakos musialem zabrac glos w tej sprawie. Za tydzien premiera nowego albumu Kultu „Hurra”. Zapowiada go na singlu zabawna piosenka „Marysia”. Zaraz potem premiera nowego Heya, jesli wczesniej ktos go nie wlozy nielegalnie do sieci. A w tym tygodniu nasza krajowa liste zdominowali Kayah i Jej „Skala” (numer jeden) oraz The Beatles, bo az 6 ich plyt znalazlo sie w pierwszej trzydziestce. To chyba dlatego, ze jedna plyta kosztuje 60 zlotych malo kto kupil „calosc”. Najwyzej w naszym polskim zestawieniu jest „Abbey Road”. To akurat bardzo mnie ucieszylo. Pieknej jesieni i smacznych grzybow z polskich lasow!

(napisane w piatek 18 wrzesnia 2009)

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8