Melbourne Cup/Wysokie drzewa

Kiedys mój kolega Edziu z Melbourne opowiadal mi, ze wyscigi konne odbywajace sie w ich miescie 6 listopada, to niesamowita sprawa. Nie bardzo wiedzialem o co chodzi. Teraz juz wiem… Nawet tutaj, w Zachodniej Australii pub w Hotelu Pemberton byl pelen fanów tego sportu. Znaczy w zasadzie przyszlo cale miasto, bo Melbourne Cup to swieto. W Melbourne maja dzien wolny od pracy, a reszta Australii jakos tak sobie to organizuje, zeby o 15 miec wolne. Tutaj byla 13, ze wzgledu na dwie godziny róznicy czasu. Wszyscy mocno podnieceni, niektórzy takze lekko podchmieleni. My raczej tylko jako obserwatorzy calego zamieszania, choc Gunia obiecala zalozyc kapelusz za rok. To taka tradycja, kobiety tego dnia nosza kapelutki, panowie róze w klapach marynarek. Zaraz potem pojechalismy wchodzic na wysokie drzewa. Zaczelismy od nizszego. Glouchester Tree ma 61 metrów wysokosci. Piraci smigneli je od razu. Te szczeble, po których sie wchodzi nie zachecily mnie do próby. Wszedlem tylko na 1/3 wysokosci. Do zdjec… Bicentenial Tree ma 75 metrów i czuje to dzis w miesniach nóg. Dzwignelismy z Piratem, doszedlem na sam szczyt. Bardzo przyjemne, choc meczace uczucie. A zdjecia? Zostaja na pamiatke. Takich kilkusetletnich drzew jest tutaj bardzo duzo. Stoja na potege przyrody. Cudowne, majestatyczne. Po drodze z Bicentenial Tree trafilismy na plantacje avocado. Chyba pierwszy raz widzialem je rosnace na drzewach. Pieknie wygl¹daja, a jak smakuja? Orzechowo. Pozbieralismy te, które lezaly pod drzewami, to chyba nie grzech? Zapytamy o to polskich ksiezy, których spotkamy za kilka dni. Przed zachodem slonca jeszcze zabawy z papugami, fotki odbicia ziemi i nieba w jeziorze. £adne miejsce… (2007/11/06)














Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8