Love On THE ROCKS

Nie gralem w tym roku w radiu Neila Diamonda "September Morn". Tez sobie wymyslilem zmiane roboty... The Rocks to jedna z najstarszych i najpiekniejszych dzielnic Sydney. A "Love On The Rocks" to "zloty przebój" Diamonda z filmu The Jazz Singer. Genialna piosenka, która sie nie starzeje. Nucilem ja sobie dzisiaj cale przedpoludnie, które spedzilem w tej wlasnie dzielnicy. Po atrakcyjnej sesji zdjec lunch spozylem w Ventuno, pieknej wloskiej restauracji w Docks. Polecam pizze z prawdziwkami. Skad oni tutaj je maja? Harbour Bridge w roli glównej, bo pieknie sie fotografuje ze wszystkim. Odsylam do zdjec. Pirat mnie odwiózl do Downtown i pokazal kilka niezwyklych miejsc. Potem juz sam poszedlem na koleja wycieczke po miescie. Jedna z ostatnich... Time flies! Cuda, cuda, bo pogoda wspaniala, swiatlo znakomite. Przed burza dotarlem do gmachu Opery. Tam zawsze mozna znalezc schronienie przed deszczem. I tak bylo. A po burzy znów wyszlo slonce, a zielen byla zjawiskowo piekna. Nie da sie tego zlapac na zdjeciach, niestety. Udalo sie zatrzymac w kadrze Opere w deszczu, to raczej rzadkosc. Inaczej wygladaja mokre miejsca, swiatlo gra. Przyroda i powietrze pachna swiezoscia. Juz mialem wracac do Hurlstone Park, ale bylo tak pieknie, "ze szedlem piechota" jeszcze z godzine. W ogrodach przy gmachu Opery. Nigdy wczesniej nie widzialem takiego zielonego Sydney. Nic dziwnego, pierwszy raz jestem tutaj wiosna. Wczoraj mile spotkanie z tutejsza Polonia. Do pubu w Newtown wpadli Konsulowie (Magda i Grzegorz), Chemik, Zegar, Suru, Beata z Radia 2000, Kicia i Tadziu, Joasia i Konrad, Bettina i Darek, Krycha i Misiek, Remik i Lila. Gadalismy, gadalismy, gadalismy... Znaczy Misiek nie powiedzial ani slowa, ale i tak wiadomo, ze wszystkie Miski to porzadne chlopy. W pubie jak to w pubie, pyszne jedzenie i dobre piwo. O piwie moze innym razem. Milo spotkac szczesliwych Polaków w Australii. No tak, o tym tez by mozna duzo. To koncze i pozdrawiam. (10/26/2007)










Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8