Nagle przyszla jesien.

Bez ostrzezenia. Zimne noce. Byl juz nawet przymrozek, gdzies niedaleko Pily. Mam nadzieje na dlugie jeszcze „babie lato”, ale na razie raczej pora mylec o zimowej koldrze. No a gdzie sezon grzybow? Codziennie rano chodze na bazarek, ale poza kurkami niczego nie uswiadczysz. Prawdziwki i podgrzybki rosna w Szklarskiej, w Zakopanem, ale centralna Polska na razie bez grzybow. Nic to… Wraz z jesienia mam nadzieje takze na wysyp nowych plyt, nowej muzyki. W kraju czekam przede wszystkim na Raz Dwa Trzy z piosenkami Wojciecha Mlynarskiego. Ze swiatowych premier wygladam trzeciego albumu Petera Cincottiego. Na jego stronie czytam wiadomosci o ciagle przesuwanej premierze. Mial byc wrzesien, pazdziernik, teraz napisali „early 2008”. No i masz babo placek! Az tu nagle dowiaduje sie od Laury, prywatnie mojej kolezanki od lat, a poza tym szefowej naszego krajowego oddzialu Warnera, ze ma juz caly album na samplerze. WOW! Pozyczyla mi plyte na weekend wiec… slucham, slucham, slucham. To niesamowite uczucie wkladac pierwszy raz do odtwarzacza plyte ulubionego wykonawcy (boje sie myslec, co bedzie, gdy juz wreszcie pojawi siê nowa muzyka Eagles!). Dreszczyk emocji, ogromna frajda. I juz ja mam. Moja muzyka. 13 piosenek, prawie 58 minut sluchania. Troche sie balem, jaki bedzie Peter w duzej wytworni, która ma juz na przyklad Michaela Buble’ i swoje plany. Moim zdaniem Peter jest znowu znakomity. Pod skrzydlami Davida Fostera, jednego z najlepszych producentow swiata nie moglo byc zle. „East Of Angel Town” to na pewno jedna z moich plyt roku. Nastepna lece odkrywac do Aten, ale o koncercie na Akropolu napisze za tydzien…

piatek 31 sierpnia 2007

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8