Upal...

Trzy dni minely mi w Melbourne. Za szybko... Time flies. Gonia mnie upaly. W Sydney tydzien temu byly gorace dni, teraz mnie to dopadlo w Melbourne. A miala byc wczesna jesien. Australijczycy zyja sportem. Melbourne w tych dniach bedzie sportowa stolica swiata. Sami tak o sobie tu mówia. Pojutrze otwarcie Mistrzostw Swiata w plywaniu, zaraz potem Formu³a 1. Kubica (mówia tutaj o nim "kjubika") u bukmacherów jest na 7 miejscu. W sobote Dzien Swietego Patryka, swieto nie tylko Irlandczyków. Nic tylko sie bawic! A ja buszuje w sklepach. Ostatnie zakupy. Dzis JB HiFi, znaczy plyty kompaktowe, a takze Kathmandu, bo maja jesienne wyprzedaze. Karta na razie znosi to wszystko bez protestów. Jak ja sie zapakuje? Jakos dam rade... Dwie godziny temu spadl tu pierwszy od tygodnia deszcz, a raczej deszczyk. Tak, Australia wysycha. Przed chwila w TV pokazywali urzadzenie, które oszczedza wode w ubikolkach. Jak mus to mus... Trawniki sa zolte, nie ma na nich trawy, tylko cos w rodzaju sciólki. Smutno to wszystko wyglada. My ludzie sami to sobie zalatwiamy, ale to juz inna sprawa. Za to winogrona rosna jak szalone, slodkie jak cukier. Oj, bedzie dobry rok na wino. Ostatni taki dobry to byl 2003. Tutaj jest juz pózne popoludnie, bêde wiec zaraz testowal winne zakupy. Pozdrowienia...

Czwartek, 15 marca 2007

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8