Ruda Slaska.

Jak dobrze, ze urodzilem sie w Sieradzu, a nie na Slasku. Moze bym musial byc górnikiem… Kiedy dzieje sie takie nieszczescie jak to w kopalni „Halemba” nie bardzo wiem, jak sie zachowywac na antenie. Najlepsza jest w takich razach „muzyka ciszy”. Tak bedzie dzis zamiast Listy Trójki. Tak jest zawsze w trudnych, ciezkich, smutnych dniach. Jakos chyba wiecej wtedy myslimy o zyciu, o swiecie, o innych… Chwile zadumy i refleksji. W pedzie codziennosci przestajemy o tym myslec, wylaczamy cos w mózgu. Pstyk… i jestesmy maszynkami. Moze to lepiej, a moze gorzej, nie wiem. Nic nie wiem. Chcialbym zasnac i obudzic sie za kilka dni. Ja wiem, ze w kazdej chwili umieraja ludzie, dzieje sie na swiecie wiele nieszczescia. Dzieci gina z glodu i pragnienia. Tyle, ze to jakos do nas bezposrednio nie dociera. Dotykaja nas spektakularne katastrofy, wypadki lotnicze, tsunami, trzesienie ziemi. Przystajemy wtedy na chwile. Myslimy… To ja tak wlasnie w tych dniach bede uciekal od wszystkiego i pomysle o zyciu, ze za szybko mija. A jutro odwiedze Mame w Sieradzu… Pozdrowienia. (Piatek 24 listopada 2006)

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8