W górach jest wszystko…

… co kocham. Alez bylo pieknie! Wiosna spózniona o kilka tygodni, ale bucha juz majem. Tak, wiosna to moja ulubiona pora roku. Mloda zielen na drzewach dodaje checi zycia. Przynajmniej mnie. Takie cztery spacery daja „kopa” na nastepne dni, tygodnie, moze nawet miesiace. Oby tak bylo. Wroclaw rozkopany, malo brakowalo, a bym sie spóznil na powrotny samolot. I znowu stres. Takie zycie… Wracam, a tu robota. Od poniedzialku mozna juz bedzie grac premiery Opola 2005. Znam na razie trzy. Piosenki w wykonaniu Brodki, Piaska i Miecza Szczesniaka. Chyba nie bedzie zle. Goya na koncercie w Trójce w najblizsz¹ niedziele. Polecam, bo jej nowy album „Smak slów” bardzo ladny. Na nowym singlu z plyty juz zaraz pojawi sie moja ulubiona piosenka „Mój”. Mark Knopfler na koncertach w Katowicach i Warszawie. Nareszcie… Napisze jak bylo nastepnym razem. Za tydzien mnie nie ma, jade do Krakowa i dalej na spotkania wiosenne ze studentami. Lubie Kraków. Lubie mieszkac w Polsce i chyba dlatego od ponad dwóch lat nie bylo mnie w Chicago. Od 1991 roku tak sie nie zdarzylo. Moze uda sie to zmienic w tym roku? Pozdrowienia…

piatek 6 maja 2005

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8