Korsyka Again!

Alez tam jest pieknie... Tak, jakby Pan Bóg najintensywniej pokolorowal te wyspe. Dziesiec dni jak w innym swiecie. Na sniadanie bagietka z serem i dzemem figowym. Tylko tam smakuje to jak raj. Potem góry albo morze. Piekna plaza, choc kamienista. Prawie zawsze wybieram Porto, bo tam sie czuje najwspanialej. Na lunch i obiad najchetniej ryba, ale nazw nie zapamiêtalem. Wszystkie dobre! Dziesiec dni slonca, gdy u nas byl „wyjatkowo zimny maj”. Jestem szczesciarzem. Pisze te slowa na kilka godzin przed „Opolskimi Premierami”. Ciekawe jak bedzie? To moze o tym za tydzien. Nie ma juz takiego festiwalu, jak w latach 70. (wtedy tylko ogladalem w TV) i 80. (wtedy tam jezdzilem). Dla mnie w tamtych festiwalach najwazniejsze byly „kabaretony” i imprezy towarzyszace, recitale gwiazd... Tam widzialem niezwykly koncert Ewy Demarczyk, którego nigdy nie zapomne. Tam bylem „Z tylu sklepu” – takich kabaretów, jak Tey tez juz nie ma. Teraz to impreza telewizyjna, a jesli beda „pólplaybacki”, to moze lepiej, ze ja bede akurat prowadzil liste. No to ponarzekalem, a jesli bedzie lepiej, doniose za tydzien. Zreszta Panstwo to sami zobacza w TV Polonia. Pojutrze w Trójce koncert Ewy Bem. Promuje album „ewa.ewa”. Radze nie przegapic, bo Ewa w swietnej formie.

28 maja 2004

Marek Niedźwiecki

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8