Odlecieli od nas...

W miniony piatek o godz. 1.37 p.m lokalnego czasu, w katastrofie samolotowej ok. 1.5 mili od lotniska Huntington (Zachodnia Virginia) zginelo szesc osob, Wsrod ofiar znalezli sie czterej piloci, czlonkowie American-Polish Aercolub w Chicago – jego wiceprezes WIESLAW DOBRZANSKI; wieloletni skarbnik klubu, najstarszy czlonek naszego Aeroklubu KAZIMIERZ ADAMSKI, przew. Komisji Rewizyjnej STANISLAW MATRAS oraz IRENEUSZ MICHALOWSKI. Ponadto dwie inne osoby znajdujace sie na pokladzie 2-silnikowej maszyny, bedace sympatykami klubu - STANISLAW NIEMIEC i jego cóorka, MONIKA NIEMIEC. Tragedia nastapila w poblizu lotniska Tri-State w Zachodniej Virginii, gdzie maszyna miala ladowac - dla uzupelnienia paliwa. Wedlug wstepnych informacji, samolot Piper Seneca, bedacy wlasnoscia i pilotowany zapewne przez Wieslawa Dobrzanskiego, w fatalnych warunkach atmosferycznych, w gestej zamieci snieznej ograniczajacym widocznosc niemal do zera dwukrotne podochodzil do ladowania. Kontakt z wieza lotniska pilot nawiazal na 15 min. przed katastrofa. Raportowal ze konczy mu sie paliwo i ze ma problemy ze znalezieniem pasa. Przy trzeciej probie podejscia samolot zahaczyl o linie wysokiego napiecia, po czym spadl na drzewa. Wszyscy znajdujacy sie na pokladzie zgineli. Przedtawiciele Aeroklubu lecieli do Polnocnej Karoliny i dalej do Clearwater na Florydzie, na ogledziny nowego samolotu, ktory Aeroklub mial zakupic. Kiedy w sobote uslyszalem po raz pierwszy lakoniczna informacje, o tym ze kilku Polakow z Chicago zginelo w katastrofie lotniczej, natychmiast skojarzylem to z rozmowa jaka przeprowadzilem w czwartkowy wieczor w Wieslawem Dobrzanskim. Zbieralem ostatnie materialy do mojego dorocznego albumu: „Sport Polonijny 2009” i Dobrzanski okazal sie miec najwiecej informacji z tego klubu – konczyl bowiem prace nad dorocznym informatorem Aeroklubu. Przekazal mi je i wtedy dowiedzialem sie, ze Aeroklub sprzedal swoj jedyny samolot Maule MXT7, a kupuje Cesne 180 lub Pipera 235. W tym celu kilku dzialaczy udaje sie nazajutrz do Póonocnej Karoliny, by dopiac sprawe kupna. Wyleciec mieli – jak mi powiedzial – nazajutrz rano. Wiceprezes mowil mi o problemach, o suckesach i niepowodzeniach w minionym roku jego klubu (sam zreszta wygral doroczny Rajd Dzienikarzy i Pilotow – przyp. wk). Rozmawialo nam sie milo, swobodnie. Ktoz mogl przypuszczac, ze jest to ostatni w jego zyciu wywiad. Licence pilota zdobyl jeszcze w Posce. Pierwszy samodzielny lot wykonal we wrzesniu 1966 roku. W Chicago od 30 lat i niemal od poczatku istnienia Aeoroklubu dzialal w nim aktywnie. Byl przez pewien czas skarbnikiem a ostatnio wiceprezesem. Pozostawil zone i dwie corki. Weteranem polonijnego lotnictwa by Kazimierz Adamski. Bardzo popularny wsrod lotniczej braci, pogodny, usmiechniety, kolezenski. Byl bardzo dumny ze swojego mini-samololtu, czyli ultralighta, przy ktorym wciaz cos "dlubal". Byl jednym z zalozycieli polskiego Aeroklubu w Chicago, jego wieloletnim skarbnikiem. Otrzymal szereg odznaczen, w tym prestizowe „Blekitne Skrzydla”, doroczna nagrode fundowana przez redakcje "Skrzydlatej Polski" za osiagniecia w lotniczym sporcie. Rowniez niemal od poczatku w klubie dzialal Stanislaw Matras, w ostatnim zarzadzie – przew. Komisji Rewizyjnej. Ale licencje pilota samolotowego uzyskal dopiero w 2006 w Chicago byl sam, z Polski na pogrzeb ma przyleciec syn. Stosunkowo od niedawna zwiazany byl z klubem jeszcze jeden pilot – Irenusz Michalowski. Natomaist sympatykami Aeroklubu byli Stanislaw Niemiec i jego corka Monika. Monika dotarla do Aeroklubu poprzez program radiowy “Panorama” na fali 1080 AM , ktory m in. propagowal loty nad Chicago. Poznala w ten sposb Wieslawa Dobrzanskiego, on zapewne rozbudzil w niej lotnicze pasje, a ona z kolei zarazila lataniem ojca. Oboje wzieli udzial w ub. roku w Rajdzie Pilotow i Dziennikarzy – Stanislaw Niemiec z pilotem Andrzejem Kulaga zajeli 6. miejsce a corka z pilotem Tomaszem Balejko 8. lokate. Oboje prawdopodobnie dopiero w ostatniej chwili zajeli feralnego piatkowego poranka miejsca w kabinie Pipera Senece, zwolnione przez szefa szkolenia klubu – Tadeusza Swieckiego, ktory zrezygnowal z wyjazdu. To najbardziej tragiczny wypadek w dziejach sportowego polskiego lotnictwa poza granicami kraju. Zbyt wczesnie mowic o przyczynach katastrofy w Virginii. Na pewno spowodowalo ja kilka czynnikow – i fatalna aura, i byc moze przeciazenie samolotu, co wymuslio nie zabranie pelnych zbornikow paliwa, a moze awaria techniczna? Na pokladzie bylo kilku doswiadczonych pilotow, ktorzy wczesniej latali nieraz w jeszcze gorszych warunkach. Czy museli zginac, pozostawiajc w zalobie swoje rodziny i tysiace przyjaciol, sympatkow lotnictwa?

Wiesław Książek

Archiwum

1 2 3 4 5