Goscilismy Wisle z Krakowa

Przez kilka dni przebywala w „wietrznym miescie” krakowska Wisla. Nowokreowany mistrz Polski zjechal do nas wprawdzie w nieco oslabionym skladzie (bez kilku kontuzjowanych i kilku przebywajacych juz na zgrupowaniu kadry w Niemczech; ponadto juz z Chicago odeslano do domu Andrzeja Niedzielana, który nie najlepiej cie czul), tym niemniej marka jest marka... Wisla to po prostu Wisla. Przed rokiem wygrala tutaj miedzynarodowy turniej Chicago Trophy. Ta wizyta to trzeci pobyt krakowskiej Wisly w Ameryce. Po raz pierwszy wislacy byli tutaj w latach siedemdziesiatych. Po raz drugi – latem ub. roku. Ostatni pobyt byl jednak bardzo krotki – zaledwie kilka dni – wprost z Chicago, nazajutrz po srodowym meczu z Fire (0:0), team przeniosl sie do Toronto gdzie spotkal sie z mlodziezowa reprezentacja Brazylii (2:0). Tylko kilka dni, a wiec czasu nie starczylo, by spotkac sie – chocby na krotko – z mlodsza chicagowska siostra, czyli nasza Wisla. Tak jak to bylo przed rokiem, kiedy wislacy zdazyli pokazac sie w pelnym skladzie na pikniku chciagowskiej Wisly. Wtedy jednak inna byla sytuacja krakowskiego klubu. Dzisiaj – po zakonczeniu ligowej batalii, pilkarze niewiele maja czasu na odpoczynek - w niedalekiej perspektywie eliminacje do Ligi Mistrzów i wszystko w klubie jest temu podporzadkowane. Wyjazd za Ocean takze. Pomimo to trojka pilkarzy Bialej Gwiazdy – Pawel Brozek, Marek Zienczuk i Mariusz Pawelek goscila we wtorek w Wietrznym Radiu, gdzie przez 20 minut toczyla sie ozywiona rozmowa, prowadzona przez fana krakwoskiego klubu, naszego kolege redakcyjego - Janusza Bosowskiego. Pozniej wislacy odwiedzili Centrum Sport, spotkali sie tam z kibicami i jak slysze, dokonali zakupow pilkarskiego obuwia. Srodowy mecz z Fire zakonczyl sie wynikiem bezbramkowym. Oba zespoly stworzyly intresuajce widowisko, moze nieco lepsze wrazenie pozostawili krakowianie. Chociaz nie wszyscy, bo grajacy od wiosny w Fire Tomasz Frankowski nie mial chyba swojego dnia. Kibice nie zawiedli – zebralo sie ich w Bridgewiev blisko 15 tys., z tego ok. 10 tys. stanowili rodacy, przybyli z licznymi wislackimi emblamatami – klubowym szalikami, czapeczkami itp. Dodatkowa, chociaz nie zaplanowana atrakcja byl wystep dwoch – prawdopodobnie podchmielonych - fanow Bialej Gwiazdy, którzy w trakcie meczu wbiegli na murawe, chcac zademonstrowac w ten sppsob swoja sympatie z wislakami. Mecz zostal nawet na krotko przerwany, a dwojke niepoprawnych kibicow szybko usunieto z boiska. Czerwona kartke zobaczyl pilkarz Wisly - Júnior Enrique Díaz Campbel. Jak wspomnialem, nie starczylo tym razem czasu, by spotkac sie z dzialaczami i pilkarzami chicagwowskiej Wisly. A chicagowscy wislacy w niedzele zapraszaja na pierwszy w tym roku piknik. Mialo na nim dojsc do ciekawych polonijnych derbow Wisly z Eagles, ale nie dojdzie. Dlaczego? Bo panowie zawodnicy Wisly zdecydowali, ze to dlugi weekend i trzeba gdzies wyjechac. Doprawdy trudno zrozumiec takie stanowisko. Wiadomo, ze gdy Wisla nie ma lokalu, to pikniki sa wlasciwie jedynym sposobem pozyskania funduszy na dzialalnosc klbu. Jak widac – nie do wszystkich to dociera. Ale w niedziele na „chicagowskich bloniach” czyli w Schiller Park, atrakcji nie braknie. Odlboye Wisly zagraja z odboyami Cracovi, beda grali takze juniorzy. A Wisla ma obecnie az siedem zespolow mlodziezowych – dwa under-9 (jeden wystepuje pod nazwa Wisly, drugi tworzony obecne prze Slawka Tkacza to Wisla Star; dwa zespoly udner-12 (jeden wystepuje jako Wisla, a dugi to Wisla Olimpia), ponadto duzyny under-14, under-15 i under-16. Szesc z nich juz gra w ligach. Siodmy przystapi do rozgrywek jesienia. To cieszy ze tak duzo – najwiecej sposrod innych chicagowskich polonijnych klubow – w Wisle jest mlodziezy. To najlepszy znak, ze klub zyje, wiadomo ze mlodziez stanowi przyszlosc. Na sprowadzanie zawodnikow z Polski trudno w obecnej sytuacji liczyc. Trzeba opierac sie na wlasnych wychowankach, A to na pewno przyszlosci bedzie procentowalo.

Wiesław Książek

Archiwum

1 2 3 4 5