Wielkanocne granie

Swieta Wielkiej Nocy wypadly w tym roku wyjatkowo wczesnie - w ostatnia niedziele marca. Spowodowalo to troche zamieszania - nie bedzie tradycyjnej "swieconki" w Schiller Par. Pojedynek "O Wielkie Wielkanocne Yayo" rozegrany zostal tym razem na sztucznej trawie, na obiekcie w Bensenville. Wyjscie PLP poza Schiller Park spowodowane zostalo wlasnie wczesnym terminem Swiat - chodzi o to, by nie niszczyc przed sezonem plyt, do których jakosci i tak wszyscy maja ogromne zastrzezenia. Przed rokiem Swieta wypadly w kwietniu - zatem bylo i poswiecenie wielkanocnych koszyczkow przez ks. Mariusza Hana w Schiller Park, byl takze blyskawiczny turniej o "Wielkanocne Yayo", ktory dosc nieoczekiwanie wygralo GALAXY, bijac m.in. renomowany zespol Eagles. Zabraklo tym razem w Bensenville poswiecenia koszyczkow, ale ks. Mariusz Han przywiozl wieksza ilosc poswieconcyh w Jezuickim Osrodku Milenijnym wielkanocnych jajeczek, ktore rozdawal przybylym kibicom. Tym razem w walce o okolicznosciowy puchar spotkaly sie Legovia i eLka. Legovia stoi przed trudnym wyzwaniem - ostatnie miejsce w Major Division i strata 3 pkt. do Vikings i United Serbs nie rokuje duzych nadziei. Ale walczyc trzeba do konca. Podobno w wiosenej rundzie pozostana w zespole wszyscy zawodnicy. Przynajmniej do lata. Sobotni sparring z eLka, liderem na polmetku rozgrwyek PLP byl dla obu zespolow wazny. Wygrala go Legovia 3:1 i jak stwierdzil grajacy trener Janusz Gurgul: “byl to pierwszy sparring, w ktorym zagralismy tak jak chcieliœmy. Ale w lidze bedzie inna gra, przeciwnicy mocniejsi, inna presja. To by³ tylko sparing. Ale trzeba byc zadowolonym z tego, co mamy...”
Dla eLki byl to 10. sparing przed sezonem i... pierwsza porazka. Ciekawe, ze i Mirek Krupa, szara eminencja eLki nie byl zmartwiony przegrana:
- "Przegralismy zasluzenie, chociaz moze za wysoko. Rzeczywiscie, dzisiaj bylismy slabsi. Dobrze, ze porazka przyszla dzisiaj, a nie w meczu ligowym. Udalo sie nam przetestowac wszystkich zawodnikow. Dobry moment do przegrania - bo wyciagniemy wnioski z tej porazki. "
A co ze swieconka? Jak zwykle zapraszala na nia Wisla do swojego lokalu przy 3808 N. Central Ave. W tym roku odbyla sie o nietypowej porze - juz o 9:00 rano w Wielka Sobote, bo zaraz potem mielismy trasmisje z meczu: Polska - Azerbejdzan. Zgodnie z tradycja koszyczki wielkanocne ( duzy stol zastawiony nimi) poswiecil kapelan sportowej Plonii - ks. Antonki Dziorek. Jak na poranne, wczesne godziny zebralo sie sporo (ok 60 osob) przyjaciol i sympatykow tego klubu. Obecny byl oczywiscie w kompelcie caly zarzad z prezesem honorowym Henrykiem Czaplakiem na czele. A potem, im blizej godziny 11:00, tym bardziej wypelnial sie wislacki lokal. W momencie rozpoczecia transmisji, w klubie bylo pelno osob. Zgodnie z tradycj¹ w Swieta nie graly ligi - zreszta w tym roku wypadly one dla pilkarzy w ogole zbyt wczesnie. Wysokie temperatury, jakie nareszcie zapanowaly w "wietrznym miescie" pozwalaja miec nadzieje, ze boiska sybko podeschna i niebawem takze w Chicago bedziemy mogli emocjonowac sie pilkarskimi rozgrywkami.

Wiesław Książek

Archiwum

1 2 3 4 5