Po Memorial Day

Za nami Memorial Day - Swieto dla uczczenia pamieci poleglych zolnierzy, takze Swieto Weteranów. Ale nie tylko. Podczas tego weekendu powracalismy pamiecia do tych, których juz nie ma wsrod nas. Niestety w tej grupie jest wielu dzialaczy polonijnego sportu, a takze zawodników. Tradycyjnie juz od szesciu lat góralski klub Podhale organizuje w tym okresie pilkarski turniej - Memorial Wladyslawa Bzdyka i Tadeusza Pawlikowskiego. Wlldek Bzdyk, wspanialy prezes Podhala, oddany sercem i dusza temu klubowi, niestety odszedl od nas w wieku zaledwie 42 lat. Byl wprawdzie prezesem Podhala tylko przez rok - do dnia naglej smierci - ale wczesniej zwiazany byl na dobre I zle z zespolem. A jego lokal - Columbia Hall na poludniu miasta, byl znakomitym miejscem pomeczowych - i nie tylko - spotkan pilkarzy, dzialaczy, kibiców tego klubu. Natomiast Tadeusz Pawlikowski byl jednym z inicjatorow zalozenia Ligi Podhalanskiej. Pawlikowski, znany na Poludniu zlotnik, byl niezwykle oddany propagowaniu pilki noznej wsrod goralskiej spolecznosci w Chicago. Cieszylo go powstanie ligi, byl czlonkiem zarzadu i motorem napedowym ligi. Niestety, bandycki napad na jubilerski zaklad przerywa zycie mlodego, oddanego dzialacza. Tegoroczny turniej ich pamieci odbyl sie z udzialem szesciu druzyn w niedziele 30 maja w Burbank. Zaciety byl final - Podhale prowadzilo z Watra-Bialka 1-0, pozniej bylo 1-1 i w samej koncowce padly dwie bramki - najpierw prowadzenie ponownie zdobylo Podhale, a w ostatniej minucie gry za faul na Mariuszu Zubku z rzutu karnego Wojtek Chudoba zdobyl wyrównujacego gola. W serii rzutów karnych lepsi okazali sie pilkarze lidera Ligi Podhalanskiej, a strzelcami jedenastek byli kolejno: Dariusz Trzak, Darek Cholewa-Krozel, Piotr Dudziak i Artur Kostrzewa. Piatego karnego juz nie egzekwowano, poniewaz wynik serii zostal przesadzony. Tak wiec Podhale nie obronilo zdobytego przed rokiem trofeum, ale trzeba przyznac, ze zwyciestwo Watry-Bialki bylo zasluzone. Zespól ten nie wykorzystal co najmniej czterech 100-proc. sytuacji. Puchary wreczaly fundaorki - panie Ania Pawlikowska I Janina Bzdyk. W tym samym dniu, w samo poludnie, ale na zachodzie miasta, w Bensenville rozegrany zostal mecz o umownej nazwie: Legovia - Tarnovia. W tym wypadku chodzilo o spotkanie charytatywne dla zebrania pieniedzy na sprowadzenie do Chicago i godny pochowek ciala tragicznie zmarlego w miniona sobote w Kanadzie bylego pilkarza Legovii, a ostatnio FC Tarnovii - Janusza Paska. Janusz Pasek, czyli popularny “Suchy”, mial zaledwie 28 lat. Do Kanady pojechal majac nadzieje na polepszenie sobie zycia. Niestety stalo sie inaczej. W Chicago mieszkal od mlodego wieku, juz od 15. lat. W Legovii gral przez szesc lat, potem mial przerwe, jesienia minionego roku zaczal wystepy w FC Tarnovii, potem musial nagle pojechac do Polski, uregulowac swoje sprawy osobiste. Wrocil do Chicago zima, na ostatnie mecze halowej ligi Metropolitan. Kazdej niedzieli spotkac go mozna bylo na balkonie w hali Odeum, gdzie kibicowal swoim poprzednim klubom - Legovii i FC Tarnovii. Rozmawialem z nim kilakrotnie na temat jego przyszlosci, jego dalszej kariery. Twierdzil, ze niebawem wróci do pilki, bo bez niej nie wyobrazal sobie dalszego zycia. Stalo sie niestety inaczej… W niedziele, na dzien przed Memorial Day po raz ostatni koledzy z chicagowskich klubow zagrali dla “Suchego”. Nie baczac na fatalna aure, zjawili sie w Bensenville ci ktorzy z nim nie tak dawno jeszcze wystepwali w jednym z tych zespolow. W Legovii wystapilo kilku pilkarzy, wczesniej zwiazanych z tym klubem - Olek Grzesik, Tomek Klich, Krzysztof Bajorek. Ponadto bronil Kruczek. W sumie padlo az 8 bramek, a to przyjacielskie spotkane zakonczylo sie wynikiem remisowym 4-4; w rzutach karnych wygrala Legovia 4-3. Byly obawy, czy mecz w ogóle dojdzie do skutku, badz nie zostanie przerwany z powodu burzy. Cala pierwsza polowe rozegrano podczas silnej ulewy, w dodatku bokiem przechodzila burza. Tym razem Opatrznosc czuwala nad naszymi zespolami które graly dla dobrego celu. Memorial Day - dzien, w którym wspominamy tych, których nie ma juz wsród nas. W tym roku jakze mocno i tragicznie odbilo sie to swieto wsrod nas, polonijnych sympatykow sportu.

Wiesław Książek

Archiwum

1 2 3 4 5