Magia "bialego sportu"...

Bialy sport - wiadomo, to tenis. Przynajniej kiedys tak sie okreslalo te dyscypline. Byl to sport dzentelmenów. Jestesmy wlasnie po US Open, po wielkim, swiatowtm tenisie. Ale od tego swiatowego, przejde do... amatorskiego. Rozne skojarzenia nasunely mi sie, gdy ogladalem w miniona sobote na kortach pieknego amerykanskiego osrodka w Winnetka, spotkania polonijnych, chicagowskich tenisistow w IV Memoriale Jerzego Mierczynskiego. Byli lepsi i gorsi... Bardzo dzielnie poczynal sobie z Tomaszem Hanusem, faworytem nr 1 turnieju, Jaroslaw Jaworski. W drugiej rundzie turnieju urwal faworytowi tylko dwa gemy, ale byl i tak bardzo z tego zadowolony. Jaroslaw Jaworski ma 34 lata. Gdy byl dzieckiem, ogladal w Polsce poprzez ekran telewizora Wimbledon i najwieksze owczesne gwiazdy swiatowego tenisa - Fibaka, Nastase, Borga. - Z tylu za boiskiem w Zorach byl maly parking, narysowalismy sobie linie, zrobilismy z dykty rakietki i... odbijalismy - mówi mi. Pierwszy raz na prawdziwym korcie znalazl sie, gdy przed szesciu laty przyjechal z zona Malgorzata do Chicago. Dla niego, jak innych imigrantów, nie latwo bylo pojac, ze w tutejszych parkach mozna za darmo korzystac z kortów. ze wystarczy powiesic rakiete na kolku, a stanowi to sygnal dla korzystajacych akurat z tego kortu, ze równo z uplywem godziny musza ustapiç miejsca nastepnym chetnym. Zaczeli z wielka pasja grac w tensia. Juz dwukrotnie startowali w Memoriale Mierczynskiego, w mikscie. Przed rokiem wygrali te konkurencje. Maja dwojke synow - Pawla i Lukasza, 7. i 8-letnich chlopcow, którzy w wieku czterech lat, po raz pierwszy trzymali rakiete w rece. Rodzice graja regularnie, 3-4 razy w tygodniu... Dobrze, ze w koncu - z opoznieniem, ale jednak - doszedl do skutku Memorial Jerzego Mierczynskiego, bowiem grozilo, ze ta impreza w ogole wypadnie z kalendarza - byloby to niepowetowana strata. A przeciez jestesmy s.p. Jurkowi cos winni. Pamietamy dobrze, ile dobrego uczynil dla polonijnego tenisa. To przeciez spod jego reki wylegaly sie takie tenisowe talenty jak Tomek Hanus, Robert Kurek, Radek Guzik i wielu, wielu innych. W swojej Szkolce Tenisowej, prowadzonej wspolnie z Jola Jedrzejewska, Jurek Mierczynski uczyl od podstaw i najmlodszych, i starszych. Po prostu wszystkich, ktorzy kochaja ten sport i chcieli go uprawiac. Nawet na czysto amatorskim, rekreacyjnym poziomie. Nie ma juz Jurka, nie ma wlasciwie i Szkolki Tenisowej, ktora pozostala jedynie w formie szczatkowej. Pozostal nam tylko Memorial Jego pamieci.

Wiesław Książek

Archiwum

1 2 3 4 5