Zabawy w karnawale

Od czasu rewolucji francuskiej, ktorej teoretycy wskazali fundamentalne mozliwosci w sprawach wolnosci, rownosci, braterstwa i praw czlowieka, ludzie daza do szczescia, umilajac sobie te ziemska droge w sposob latwy i przyjemny. Czasem jest to wieczerza bez tancow, czasem ruch bez posilku, innym razem cos na szybko a najczesciej kolacja i tance. Sprzyja temu czas bezposrednio po Swiecie Trzech Kroli zwany karnawalem. Dawniej w zasniezonych traktach poza szosami, na ktorych pojazd mechaniczny bywal rzadkoscia odbywaly sie kuligi, polowania albo zawody saneczkarskie lub z uzyciem nart. Bale nie mialy sobie rownych, szczegolnie te z kotylionami, w maskach, kostiumach i muzyka dawnych mistrzow. W wieku XX a w amerykanskich warunkach nieco wczesniej, proboszczowie skolatani trudem egzystencji w pogarszajacych sie warunkach ekonomicznych, zaczeli wydawac pozwolenia na zabawy o charakterze swieckim w salach budynkow przylegajacych do miejsc kultu religijnego, w swiatyniach, w poblizu kosciolow, punktow parafialnych. Celem tych decyzji mialo byc zblizenie wiernych do parafii w ktorej przyszlo im zyc, wzajemne poznanie pasterzy z owieczkami, nie mowiac o mozliwosciach podreperowania budzetu wielu upadajacych parafii. Nie od wczoraj wiadomo, ze gdy sie czlowiek dobrze czuje, w dobrym nastroju przy zabawie, latwiej o hojnosc, zrozumienie a nawet przekonanie o potrzebie misji. Te i im podobne cele maja na wzgledzie proboszczowie parafii skupiajacych Polonie w Chicago i w okolicy miasta. Przelom roku obfitowal wiec w zabawy sylwestrowe, z alkoholem lub bez a takze z kazdej innej okazji. Protestuja niektorzy parafianie, inni dziwia sie, nie znajdujac uzasadnienia dla muzyki tanecznej w poblizu oltarza, jeszcze inni sprzyjaja tym pomyslom upatrujac zalet integracji w miejscu gwarantujacym bezgrzeszne baraszkowanie. Czy napewno? Wypadaloby zapytac tych, ktorzy maja za soba podobne atrakcje albo inne, nie mniej spektakularne jak wystepy, ciekawsze niz niejden artystyczny show. Chodzi o spotkania z kapelanem, ktory przybyl z Afryki. Dotychczas Afryka kojarzy sie amerykanom, w tym czesto obywatelom o polskich korzeniach z niewolnikami, bieda i goracym klimatem. Wielu uczestnikow polonijnych spotkan z ksiedzem z Afryki zaczelo zastanawiac sie nad promocja duchowej jakosci zycia, pewnych rozwiazan powaznych problemow czlowieka, a mniej nad sposobem prezentacji tych mozliwosci. Dzisiaj przeslanie nowosci w ksztaltowaniu postawy duchowej dociera do udzialowcow wielkiej cywilizacji z czarnego jak heban, wciaz jeszcze malo poznanego kontynentu.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9