Przyjaciele naszych przyjaciol

Plataja sie miedzy nami w Wietrznym Miescie duchy dobre i te drugie. Szczegolnie jesienia, w listopadzie, gdy juz nie ma co liczyc gwiazd na Niebie, za to trzeba liczyc na siebie. Niektorzy licza na przyjaciol, ale jaki to ma sens, gdy nie kazdy prawdziwy! Zapyta ktos: gdzie mozna znalezc prawdziwego przyjaciela? Zacznijmy od miejsca gdzie nie mozna. Pytanie: czy napewno sa to przepastne archiwa Instytutu Pamieci Narodowej w stolicy Polski z oddzialami w kraju? Odpowiedz poszukiwan jest jak prawda, po ktora siegamy nie patrzac na wydatki. Kazde dziecko dzisiaj wie, ze za usluge trzeba placic. A gdy zwiazana jest z dochodzeniem do prawdy, to chyba nie ma na nie ceny. A jednak. Okazuje sie, ze jest. Pisza internauci, ze w Chicago mozna nabyc taka prawde za jedyne $200 (slowem: dwiescie) od czlowieka. Ale jak, co? Czy to oplata od jednego wysledzonego, znaczy tego, ktory zapisal sie niezlotymi zgloskami w archiwach czy za tego, ktory figuruje w kolejnych ksiegach zawiadamiajac uprzejmie o tym i owym przed otrzymaniem zaplaty a poswiadczajac zaplate, gdy ja otrzymal. Ale czy to juz cala prawda? Czy nie ma tam celowo podlozonych falszywek? Czy i przed kim mozna posluzyc sie kopia dokumentu zdobytego za $200 na ktore brak przeciez pokwitowania od autora-zdobywcy. Watpliwosci jest wiecej. Te glupie $200 nie stanowia zadnej zaplaty, chyba, ze drugie tyle uda sie wyslac na konto IPN-u, wzbogacajac prawdziwe zasoby archiwow. Podobno czesc intelektualnie wzbogaconej Polonii w Wietrznym Miescie zamierza pomoc krajowi. W Chicago ksztaltuje sie Komitet Przegladu/Pomocy Polonii, w skrocie KPP aby nie dac sie silom wrazym, ktore postuluja zamknac dostep archiwow. Po pierwsze KPP kojarzy sie z wyjatkowo mrocznym scenariuszem. Przypomne, ze jeszcze przed II wojna swiatowa niejaki Dzugaszwili wymordowal cale kierownictwo KPP(Komunistycznej Partii Polski) z wyjatkiem Feliksa Kona i Zofii po Feliksie Dzierzynskim, przebywajacych podowczas w Zwiazku, a wiec za granica Polski. Po drugie, za zadne skarby nie nalezy odstapic komukolwiek zgromadzonych archiwow, tego zbioru historycznej prawdy o najbardziej podlych latach XX wieku dla Polski i Polakow. Malo kto zabiega o to, bo najblizszi sasiedzi maja swoje zbiory Gaucka, Lubianki i inne, tak obszerne, dokladne i rozwojowe, ze lepiej aby nam sie nawet nie snily. Po trzecie, gdyby okazaly sie prawdziwe statystyki, ze co drugi obywatel kraju w okresie od zakonczenia II wojny do konca wieku mial aktywny, czynny kontakt z agentem, sam nim byl a w dodatku pobieral wynagrodzenie, to brakloby tych, ktorzy mieli byc biernymi, na ktorych (przeciw ktorym) nalezalo sporzadzac raporty. A jesli nie? To nic. Kilka raportow przeciw jednej osobie, to jeszcze lepiej, prawda bardziej kolorowa, rozmaitosc nastrojow wykazana. Dlatego nie jest pozbawiony sensu apel o dobrowolne poddanie sie przegladowi, w mysl zasady, ze przyznanie zmniesza kare o polowe. A poniewaz przepisy w tym zakresie nie przewiduja kar, wiec nie ma co obnizac. Wypada nagrodzic. Teraz juz tylko krok do powolania Funduszu Nagrod, pod kryptonimem: „Fi-Ga”! Polonia powinna zjednoczyc dzialania w poszukiwaniu prawdziwych przyjaciol, jak to w zyciu: przyjaciele naszych przyjaciol sa naszymi przyjaciolmi!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9