Artysci

Doleca, nie doleca, wyladuja, nie wyladuja, wejda nie wejda, te dylematy zajmuja kazdego, kto w kraju otrzymal przyrzeczenie wizy do Ameryki. Takze artystow. Artysta to czlowiek, ktory ma talent do grania, spiewania, malunkow, laptopowania, komiwojazerowania, slowem tego czym go Pan Bog obdarzyl a nie do zastanawiania sie nad problemami spreparowanymi przez innych dla utrudniania zycia za oplata. Bywaja wyjatki; artyscie udaje sie biznes! Nie kazdy ma jednak tyle szczescia co trutnie, trebunie czy jak im tam. Prawdziwy artysta potrzebuje pomocy w sprawach zyciowych aby mogl skupic sie na sztuce. Jesli takiego wsparcia nie ma, to sa dwa wyjscia: albo zostaje gwiazda albo na planecie Ziemia, urzednicy ogranicza mu wolnosc nie pozwalajac poruszac sie tam gdzie chce. Odmowic artyscie prawa wjazdu? Tej goryczy nie oslodzi mu zadne wczesniejsze, nawet podobne postepowanie wzgledem innych artystow. A przeciez byli to artysci tej klasy, co Big Cyc, Sidney Polak, Sztywny Pal Azji, czy Lombard. Dlaczego artysci nie otrzymuja wiz do Stanow Zjednoczonych? Przeciez nie sa zloczyncami. Czy to prawda, ze artysci powinni miec specjalne wizy? Chodzi o prawo do pracy. A jesli nie przylatuja do pracy? Wtedy nie ma ich nazwisk, imion i zdjec na plakatach. Tu rodzi sie pytanie: skad urzednikowi na lotnisku O’Hare przyszlo do glowy wziac afisz z zapowiedzia wystepow Zakopower i pokazac go soliscie zespolu, ktory w paszporcie mial tylko wize typu turystycznego? Nie jest tajemnica, ze urzednik w tym kraju ma instrukcje, przepisy, wytyczne po to, by postepowal zgodnie z ich trescia. Rzadko kiedy przyjdzie mu do glowy zaniechac ktoregos z punktow, zapomniec, albo przeinaczyc mimochodem. Za duzo traci, gdy zaniedba swoj obowiazek, na jego miejsce czekaja inni, najczesciej tacy, ktorzy nie potrzebuja wiz do pracy, bo sa obywatelami z uprawnieniami o ktorych nie snilo sie osobom przezywajacym ich od nieukow lub gorzej. Nieutulona w zalu Polonia w Chicago i na przedmiesciach, zmuszona bedzie obejrzec “Trutnia” a wiec kabaret zamiast tej klasy artyste jak Karpiel–Bulecka. Moze tym chetniej wykupia bilety na inna, lokalna produkcje teatralna mlodego zespolu “Proscenium”?! Czy straci na tym kultura czy tylko konta bankowe, a zyskaja przesuniecia biznesow? Nie dajmy sie zwiesc obiecankom o mozliwosciach zniesienia wiz dla rodakow. Nie bylo kryzysu a wizy obowiazywaly, zawsze platne a oplata bezzwrotna. Nie jest nam Polakom latwo zyc dzisiaj na swiecie.

Z dalekiej Europy dochodza wiesci jakoby swiatowej slawy rezysera Romana Polanskiego usilowal dosiegnac karzacy miecz sprawiedliwosci, z duzym stopniem prawdopodobienstwa, ze niemal dotyka nieszczesnika swym ostrzem. Dlaczego? Za ucieczke spod gilotyny, za samowolny wyjazd wczesniej niz zapadlo orzeczenie skazujace go za czyn lubiezny przed z gora 30 laty w dalekiej Kaliforii. Grupy sprzyjajace artystom postuluja, po pierwsze: nie drukowac plansz, afiszow, plakatow, nie uciekac przed Temida. Dzierzy ona w reku nie tylko miecz, ale i wage a jak wiadomo szale sa po to, aby na nich cos polozyc, a po trzecie: jak ucieczka, to bez wypadow na weekendy, po odbior nagrod czy z innego dowodu pychy, ktorej nie znosza w zadnym kraju, ani 30 lat temu ani teraz. Najlepiej byloby uniknac kontaktu z Temida albo z urzednikiem wykonujacym jej polecenia, a jeszcze lepiej nie gwalcic, nie zabijac, nie pozadac, mowic prawde, nie wchodzic w szkode. Kiedys wystarczylo przestrzegac dekalog czyli 10 przykazan. Dzisiaj trzeba wiecej, mianowicie: nie wchodzic w droge przyjaciolom, od ktorych strzez mnie Bog; z wrogami sobie poradze, co brzmi bardziej aktualnie niz przed ogloszeniem dekalogu przez samego Mojzesza.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9