Czar piknikow

W Wietrznym Miescie wakacje w pelni. Osobom, ktore nie wyjezdzaja daleko poza miasto uda sie wypoczac na piknikach. Pikniki, to niedzielne z reguly posiedzenia w plenerze, przy jedzeniu, piciu o oraz rozmaitych rozrywkach. Najbardziej mile dla ucha bywaja playbacki nagrane przez wielu polonijnych muzykow. Oni znacznie bardziej podobaja sie niz zespoly z kraju, na zywo. Przeciez oprocz “Zywca” (na zywca) niewiele maja do zaprezentowania. Na szczescie po poludniu w miare oprozniania browaru, uczestnicy piknikow maja juz zmodyfikowane poglady wzgledem artystycznych uniesien zaproszonych gosci. Jesli tylko piknikowiczom pogoda sprzyja, to kazda taka impreza rozpoczyna sie nabozenstwem Mszy Sw. pod golym niebem. Czy to obyczaj tak dawny, ze najstarsze przekazy z Qumran nie podaja czy moze brak tlumaczenia, w kazdym razie czesc oddawana Bogu, poza murami swiatyn predzej do Niego trafia. Widac, nie musi przebijac sie przez marmur, kosztowne tkaniny z fioletowej i czerwonej purpury, karmazynu czy niewyobrazalnie drogiego bisioru. Wystarcza czyste dusze, klarowne intencje, chwila skupienia oraz jedna a nie dwie tace. Dobry humor rodakow wypoczywajacych na piknikach otwiera radosc z oszczednosci, ktore natychmiast mozna przeznaczyc na inne potrzeby. Cos dla ducha juz bylo, teraz cos dla ciala. Organizatorzy piknikow przewaznie zdobywaja posilki w naturze od sponsorow, a wiec licznie reprezentowane bywaja restauracje, sklepy typu deli, grocery i im podobne. Niektorym organizatorom nie brak handlowo bankowego zmyslu przodkow. Przygotowuja we wlasnym zakresie typowo polskie dania, jak wzbogacony bigos, placki ziemniaczane, golabki i podaja je za oplata, ktora zasila kase organizacji. Od razu wiadomo, ze to smaczniejsze i przysparza wiecej pieniadza. Dobrze, jesli stoiska z jedzeniem oddalone sa od innych atrakcji na przyzwoita odleglosc. Gorzej, jesli w poblizu kraza na przyklad nieszczesne koniki, umeczone dosiadajaca ich dzieciarnia i oddajace naturze nie tylko pot czy odglosy spod kopyt. Organizatorom marzy sie jak najwieksza ilosc uczestnikow, bo to sprzyja zgromadzeniu srodkow na zimowa dzialalnosc, znacznie bardziej kosztowna niz pikniki. Zima trzeba oplacic sale, swiatlo, ogrzewanie, parking oraz inne usslugi, w zaleznosci od opadow sniegu. Latem jest wiec taniej i przyjemniej. Oprocz muzyki, czeste sa zachety takimi atrakcjami jak mecze pilki noznej, parady zwierzat domowych, loterie w ktorych za jedyne $5 (w tym roku raczej $10.OO od 1 losu) mozna wygrac nowy telewizor albo zupelnie nieuzywana honde. Inna sprawa, ze taki pojazd czasami obsluzy kilka spotkan “pod chmurka” zanim trafi do rak szczesliwego odbiorcy. Dzieje sie tak za sprawa uniewaznienia losowan, z powodow utajnionych przez organizatorow bardziej niz akta agencji, o ktorych niesie jedynie wiesc gminna. A potem kolejny piknik, najczesciej sa juz inni uczestnicy i karuzela kreci sie dalej. Dzieciom na pikniku, rozrywke zapewnia nie tylko karuzela, takze i klown albo inteligentny a dobry wujek, ktorego zadaniem jest rozsmieszac albo jak mowia mlodsi: “dawac czadu”. W modzie bywa tez casting, rodzaj zabawy podczas ktorej pretendujace do zawodu modelek, coraz mlodsze dziewczeta, pokazuja trendy w modzie, w makijazu, najczesciej “art” dla doroslych (plci obu) i dzieci, a takze jak poruszac sie w plenerze, mimo upalu, siedzaco-uciazliwego trybu zycia w ciagu tygodnia oraz kamer bez fleszy, bo z komorek telefonow. Atrakcji dopelniaja miejscowi artysci plastycy, wykonujacy na miejscu portret kazdej odwaznej osobie, ktora zdecyduje sie zapozowac bez obawy o wynik. Niech wiec zyje lato 2009; kto wie jak zmienia sie ceny platform na pikniki w roku nastepnym. Ale w koncu nikt nie robi laski; w Illinois obywamy sie bez ognisk, nie ma skokow nad ogniem ani tancow z ciupagami, a goralki coraz rzadziej nosza po dwa warkocze (te do podzialu pomiedzy co najmniej dwoch spierajacych sie o wzgledy tej jednej). To sa prawdziwe atrakcje. Tubylcy nie moga nawet pomarzyc. Do zobaczenia na piknikach!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9