Pielgrzymi w akcji

Od 22 lat, w Chicago, gdy nadchodzi sierpien, rodacy pielgrzymuja. Nie inaczej bylo w tym roku. Pokonac odleglosc pomiedzy Chicago w stanie Illinois a Merriville w Stanie Indiana, to przezyc w trudzie, skwarze, na trasie az 32 mile. Skad to poswiecenie, z jakich przyczyn pielgrzymi pragna pokonac samych siebie? A dlaczego Arabowie pielgrzymuja rok rocznie sladami proroka, jak On, z Mekki do Medyny. Czy tylko z nakazu Koranu? A Hindusi, ich marsze, kapiele w Gangesie? A najslynniejsza pielgrzymka w dziejach swiata, droga z Egiptu do Ziemi Obiecanej, trwajaca 40 lat? Wydarzenie, ktore wstrzasnelo cywilizacja, opisane potomnym w najslynniejszej ksiedze swiata, ukazuje nie tylko chec czlowieka do przemieszczania sie, dazenie porzucenia dotychczasowych agend, biznesow, ale takze pragnienie wprowadzenia generalnych zmian w zyciu. Dawniej, najpewniej z nudow. Obecnie, gdy okazji do rozrywki nie brak, z innych przyczyn. Moze chodzi o oddanie czci, o wyraz pamieci, szacunku a przy okazji podziekowanie za wysluchane prosby, aby zaniesc nowe? Prosby dotycza poprawy zdrowia (wlasnego, osob bliskich), powodzenia w sprawach ciala i ducha. Ilu uczestnikow - tyle intencji. W tym roku liczba rodakow pielgrzymujach z Chicago do Merriville przekroczyla 6 tysiecy osob. Wsrod uczestnikow szly dzieci, osoby starsze, mlodziez, malzenstwa, narzeczeni… Organizatorzy chicagowscy, wzorem polskim, zapewnili pielgrzymom wode do picia, warunki sanitarne, opieke medyczna. Wystarczajaca byla ilosc okazji do modlitw, zapewnione bezpieczenstwo na trasie, miejsca do snu i rekreacji oraz powrot autobusami z Merriville do Chicago, w dniu nastepnym, za oplata $40 od osoby doroslej. “Maryja, gwiazda nadziei”, to haslo tegorocznej pielgrzymki. Nadzieja przyda sie kazdemu. Czy pielgrzymi trud uczyni zycie latwiejszym, czy zlagodzi skutki oszustw zwanych popularnie kryzysem, czy pomoze modlom o pokoj, o wyniesienie na oltarze Jana Pawla II, o zdrowie papieza Benedykta XVI, o pomyslnosc narodow oraz ich swieckich przywodcow? Czy spelnia sie zwykle, male i wieksze intencje utrudzonych zwolennikow tradycji przeniesionej wprost z czestochowskich szlakow, kalwaryjskich drozek, traktu spod Gietrzwaldu lub do podtatrzanskiej ludzmierskiej Pani? Czy za rok, gdy amerykanscy sasiedzi znow beda pytac przeciw czemu tak wielu protestuje, uda sie powtorzyc ten przemarsz nadzieji? Czy od poswiecenia 6 tysiecy rodakow, swiat stanie sie lepszy? Kto to wie… Ale z pewnoscia jest to uklon w kierunku niebywalego osiagniecia Ojcow Pielgrzymow (Pilgrim Fathers) w liczbie 102 osob, przesladowanych, wygnanych, ktorzy w roku 1620 wyplyneli statkiem “Mayflower” z Angli, by osiasc w Ameryce Polnocnej. I kto jesli nie rodacy, przybyli tu z pieknego, europejskiego kraju pomiedzy Wisla a Odra, kontynuuja dzielo Pilgrim Fathers, rozwoj Nowego Swiata, w trudzie pielgrzymim (ktory w zalozeniu szkodliwym nie jest)!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9