Polonijna Parada - cz.2.

Paradowanie, czyli przemarsz osób od wieków ma szczególne znaczenie. Jest symbolem zwycięstwa, często prezentacji zdobyczy, żądania zachwytu obserwatorów, utwierdzania się w zasługach glorii i chwały. Z dostępnych źródeł nie wynika w jakim celu maszerowali pierwotni, po opuszczeniu jaskinii i zdobyciu zwierza ani kto im klaskał i wznosił okrzyki uwielbienia. Wiemy natomiast jak odbywały się starorzymskie parady przed naszą erą, liczoną jak wiadomo od narodzenia Chrystusa. Wówczas parady, przeważnie zwycięskich armii, prezentowały żołnierzy ze zdobycznymi łupami, złotem, innymi kruszcami, kosztownymi tkaninami, cudzoziemskimi brankami, niewolnikami, z dowódcami na rydwanach. Zadowolenie ludu wynikało z niewątpliwej okazji do udziału w wielotygodniowych igrzyskach. Dzisiejsze parady trwają krótko, zaledwie kilka godzin. W tym roku osobom paradującym w centrum Wietrznego Miasta przypatrywało się nieco więcej zgromadzonych na chodnikach turystów, członków rodzin i znajomych. Większość parad można było zwykle obejrzeć na ekranie. Parada z okazji Konstytucji 3 Maja w Chicago przeszła w tym roku inną trasą, na szczęście w granicach administracyjnych Wietrznego Miasta. Organizatorzy przekonywali o korzystnej dla Polonusów decyzji organów zezwalających na przemarsz; w końcu opłata za zabezpieczenie trasy wynosi kilkadziesiąt tysięcy dolarów i trzeba ją było uiścić bezwarunkowo przed terminem parady. Przejazd rydwanów, przemarsz dzieci z licznych szkół polonijnych, symboliczne występy muzyków, artystów, to tylko niektóre z kolorowych atrakcji marszu. Od kilku lat uwagę obserwatorów zwracają barwne językowo przekazy komentatorów polonijnych z trybuny, skąd lepiej widać i słychać. Na trybunie było dość tłoczno; oprócz komentatorów grupowali się dostojnicy miejscowi, stanowi a także marszałkowie parady i goście. Nie było polityków z Polski, a przecież w bieżącym roku wyborczym można było pokusić się o taki występ. Zapewne nikt nie chciał ryzykować kosztów i świecić światłem odbitym. W zgiełku dwujęzycznych prezentacji 107 jednostek marszowych skracał się czas innych informacji. Nie może być wątpliwości, że i w roku wyborczym głosy rodaków, obywateli spoza kraju są tak samo istotne jak pozostałych obywateli. Tymczasem szczery uśmiech, gest pozdrowienia, sama obecność często znaczy więcej niż obietnice zawarte w powodzi słów. Niech się święci 3 Maj, dla Polaków błogi raj. A dla nas, w Chicago? Parada!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9