Pora na doktora

Krotko acz tresciwie trwala kampania dr. Victora Forysia, który kandydowal do Kongresu Stanow Zjednoczonych Ameryki Polnocnej. Przyzwyczajeni do innego przebiegu wylaniania zwyciezcy sposród wielu kandydatow w Polsce, podziwialismy amerykanskie tempo, sposób ekspresji, mobilnosc, wiare w wygrana, a takze umiejetnosc przekazu wielu cieplych slow do Polonii w Wietrznym Miescie. Polonia bardzo potrzebowala tej otuchy, obrazana zarówno przez rodakow z kraju jak i regularnie przez miejscowych dostojnikow. Jeszcze nie ucichna echa jednej obelgi a juz nastepna slychac! A tu slowa, których wartosc jest inna, to cieszy, zapada gleboko w serca. W jednym z poprzednich pieprzykow pt.: "Waga korzenia", wypunktowane zostaly zalety polskiego pochodzenia dr. Victora Forysia oraz starania tych, którzy pragneli przyznawac sie do polskich korzeni. Nie znamy zalozen strategii kampanijnej naszego bohatera, nie wiemy czy swiat lekarski udzielil poparcia i w jakim zakresie. Ale skutecznosc osiagal imponujaca. Obywatele amerykanscy, polskiego pochodzenia (choc nie wylacznie) jemu oddawali glosy. Centrala komisji wyborczej wykazala ogrom staran aby zapewnic takze w jezyku polskim pomoc Amerykanom polskiego pochodzenia, by ulatwic im glosowanie. Jednak wielu rodakow mialo z tego powodu dyskomfort; oto przyklad: na wstepne "dzien dobry" zaraz po "good morning" padalo pytanie: "a co wygladam na Polaka?"! Doktorowi naleza sie wyrazy uznania, podziekowanie i gratulacje. Podjal wyzwanie, wystartowal, przezyl cala nielatwa kampanie i wreszcie bylo go stac na przyznanie palmy zwyciestwa innej osobie gdy jemu przypadlo piate miejsce. Nie bez powodu nosi to piekne imie Victor. Tak jak brytyjski ponaddzwiekowy bombowiec strategiczny, albo okrety podwodne z klasy okretów mysliwskich, jak francuski pisarz Victor Hugo albo wielu pilkarzy i artystow. Osoby o imieniu Victor maja jasno wytyczone cele, stanowczo do nich daza, sa ambitni. Victor bywa doskonalym sluchaczem, cechuje go obiektywizm, lubi wyrazac wlasne zdanie. Trafia krytyka w sedno. Udaje zimnego pracusia, ale w glebi duszy to romantyk, szukajacy ciepla i zrozumienia. Sam tez potrafi je przekazac, gdy ma wlasciwy nastroj a to udaje sie albo bardzo zaangazowanej uczuciowo narzeczonej albo osobie od której sporo zalezy. Jesli do nastepnych wyborow (a to tylko 2 lata) pan doktor nie da o sobie zapomniec, to rodacy w Chicago znow dostana "wiatr w zagle", swoje poparcie zaznacza obecnoscia w wyborach; a lepsze samopoczucie osiagna gdy nadejdzie: pora na doktora Victora!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9