Zima w miescie

Mieszkancy Wietrznego Miasta maja tej zimy wiecej sniegu niz zwykle, doskwiera mroz, wiatr przynosi chlod o nieznanym dotychczas wspólczynniku wyziebienia atmosfery. Sposób w jaki wladze miasta zadbaly o mieszkanców budzi podziw. Czynne sa miejsca w których mozna ogrzac sie, a nawet za niewielka oplata lub dla seniorow bezplatnie, otrzymac posilek z napojem. Cala dobe czynny jest service telefoniczny; pod nr 311 mozna zglaszac przypadki rozmaitych potrzeb zwiazanych z trudami zycia zima. Ludzie skarza sie na niedogrzany lokal, zglaszaja niepokoj o sasiada, którego nie widac od kilku dni lub o sasiadke, szczególnie gdy mloda i zyczliwa. Burmistrz Chicago przywrocil mozliwosc odsniezania bocznych ulic, ale czy to wystarcza aby opanowac skutki tej zimy?! Opady sniegu i niska temperatura powoduja gromadzenie bialego puchu w miejscach, które zazwyczaj sluzyly do parkowania pojazdow. Sa to niewielkie miejsca przed domami wlascicieli, nie dysponujacymi garazami dla lokatorow. A przeciez zarówno wlasciciele jak i lokatorzy musza dojezdzac do pracy i z powrotem, a wiec parkowac swoje cacka gdzie tylko mozna. W dzielnicach zamieszkiwanych przez Amerykanow polskiego pochodzenia problem parkingu to problem: „byc albo nie byc”.W Chicago, jak w calej niemal Ameryce nie sposób pokonac odleglosci bez samochodu. Siec autobusow, koleji szynowych nie zalatwia sprawy i nie jest tania. A nawet zima panowie budowlancy wykonuja swoje prace nie tylko zewnatrz ale na tzw. wnetrzach, nie mówiac o pracach innych mieszkancow, niezaleznie od stanu aury. Dlatego jest pewien szczegól, dzieki któremu rozpoznajemy okolice zamieszkiwane przez pracowitych rodakow, choc nie tylko. Na miejscu do parkowania, stawiane sa rozne przedmioty, co oznacza ze miejsce jest zajete. Widuje sie wiec na sniegu krzesla plazowe, zabawki podniszczone fotele, taborety, deski, naczynia z woda, która szybko zamienia sie w lod. Czesto trudno usunac taki przedmiot, ale bywa, ze ktos mimo przeszkody, zaparkuje. Moze dlatego dowcipni mieszkancy jednej z dzielnic zamieszkalych przez rodakow, ukladaja w fotelu naturalnych rozmiarow rozneglizowana lalke, na widok której kierowcy zwalniaja, przypatruja sie, ale zaden nie odwazy sie usunac jej. Coz, Polak potrafi. W ciezkiej sytuacji zwraca sie ku plci pieknej, a ta jak widac nie odmawia. Chodzi o kilka sztuk garderoby pozyczonych dla dekoracji. Podobno nawet stroze porzadku „serve and protetect” zwalniaja, zerkajac na te osobliwa zapore, gdyz zastawianie ulic bez zezwolen sprzeciwia sie porzadkowi prawa. Miejmy nadzieje, ze wlasciciel posesji nie doczeka mandatu za narazenie czlowieka na niebezpieczenstwo wychlodzenia ciala. Okazuje sie, ze w zyciu emigracji Wietrznego Miasta, w tych trudnych warunkach, nie pies, nie kot lecz kobieta moze byc przyjacielem czlowieka.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9