Swieta z turkiem...

W Wietrznym Miescie pod koniec listopada kazdego roku, rodakom nie brak powodow do zadowolenia. Rozpoczyna sie sezon swiateczny. Zarówno budynki jak i place Chicago i przedmiesc przepelnione sa ozdobami sezonu „Christmas”. Nie kazdy wie, ze Christmas to swieta Bozego Narodzenia. Za to niemal kazde dziecko czeka na prezenty. Wlasciwie nie tylko dzieci. Jesli sa to ekologiczne klocki lego albo ozdoby na choinke, to pol biedy. Gorzej, jesli zabawka wydziela toksyny, albo psuje sie i uszkadza malotniego uzytkownika. Dlaczego? Z dalekich stron naplywaja do Chicago produkty, których ceny konkurencyjne zachecaja do zakupow. Zanim jednak udamy sie na zakupy z okazji okazji Swiat Bozego Narodzenia, spotykamy sie na wspolnej kolacji. Czesto w salach przy kosciolach. Takze w domach sasiadów, bo w Dniu Dziekczynienia nie ma niezyczliwych! Z tym, ze zamiast srebrnego karpia podaja nam wesolego turka, czyli indyka. Najczesciej z dodatkami - dzieki którym ten ptak wydaje sie wesolym! Nie pierwszy raz spotykamy do rozstrzygniecia nie lada dylemat: które swieto bardziej uroczyscie celebruja rodacy w Chicago: dzien indyka, zwany "thanksgiving day" czy radosne swieta Bozego Narodzenia? Juz samo postawienie tego dylematu jest profanacja. A jednak w kraju przybyszow z calego swiata nie bez znaczenia jest motyw integrujacy. To stol, a wlasciwie to co sie na nim znajduje. Jesli Amerykanie uznali, ze w ostatni czwartek listopada bedzie to indyk (wraz z dodatkami) to OK. A jesli mozna w dniu 24 grudnia zaproponowac kolacje zlozona z 12 potraw, to dlaczego nie?! Jak na razie gora jest indycze lobby, moze dlatego, ze raczej drob toleruja praktycznie wyznawcy wiekszosci religijnych jak jaki i ateusze. A dlaczego nie ryba? Dania rybne sa lekkostrawne, pozywne, mniej kosztowne od mies, nawet drobiowych. A jednak wsród polskich restauracji w Wietrznym Miescie, wiecej znajdziemy smakowitych ofert placka po zbojnicku niz karpia po zydowsku lub po grecku! Bez wdawania sie w szczególy, wypada skonstatowac, jak wiele czynnosci promocyjnych spoczywa na polonijnych restauratorach w Chicago, aby ryba zajela miejsce turka. A nawet jesli nie zajmie, to przynajmniej niech nie bedzie dyskryminowana. Dla mniej wtajemniczonych warto dodac, ze rodacy w Wietrznym Miescie nazywaja indyka „Turkiem”; stalo sie tak z powodu angielskiej nazwy tego ptaka, który ogromem swym zdobi niemal kazdy polski stol podczas amerykanskiego swieta dziekczynienia a po nim, nie marnuje sie zadna resztowka lecz jako dziczyzna nadaje smak bigosowi.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9