Wybory

Swiety Antoni i Wszyscy Swieci, na kogo tu oddac glos, zastanawiali sie rodacy uprawnieni przy pulpitach komputerow w Chicago podczas oddawania glosow. Juz nie urny, kartki, olowki czy pisaki lecz plastik, ekran i dotyk, to nowoczesne akcesoria w wyborach. Nad dotykiem mozna zastanawiac sie ale z uwagi na aspekt pewnej humanizacji nowoczesnych technologii, uzycie dotyku nikogo nie frustrowalo. Kogo wybrac a kogo pominac? Amerykanie, wsród nich obywatele polskiego pochodzenia, wybierali nie tylko prezydenta ale i osoby na inne urzedy. Wiekszosc nazwisk na listach byla zupelnie nieznana a wypadalo przeczytac 15 stron z nazwiskami a potem jeszcze 6 na podsumowanie. Rodacy z rozwaga podchodzili do swoich decyzji, zastanawiali sie, a to oznacza powazny stosunek do obywatelskich obowiazkow wzgledem nowej ojczyzny. Obywatele naturalizowani, dojrzali wiekowo (przyjmijmy: urodzeni przed 1960 r) dluzszy czas spedzali przed ekranem komputerow, natomiast mlodsi (gdyby przyjac granice urodzenia po 1960 r. ub wieku) decydowali o wyborze w czasie o polowe krótszym. Nie ma jeszcze analiz, ale warto podkreslic, ze rodacy bardzo dobrze radzili sobie z urzadzeniem do glosowania. Najwieksze obciazenie przezywalismy w ciagu trzech ostatnich dni poprzedzajacych zakonczenie akcji wczesniejszego glosowania. Wielu rodakow zwlekalo z decyzja do ostatniej chwili, stad natlok i wrazenie pewnego dyskomfortu. Na koniec smakowity kasek o tym, na którego z kandydatow do Bialego Domu oddawali glos obywatele amerykanscy, polskiego pochodzenia. Precyzyjna odpowiedz uniemozliwia brak statystyk, analiz, badan, dlatego trudno zgadnac który z kandydatow byl faworytem glosujacych. I to jest odpowiedz prawdziwa. Nie bylo mozliwosci dopytywac sie ani pewnosci, ze przypadkowo uzyskana wypowiedz jest zgodna z oddanym glosem. Ale z luzno rzucanych uwag, niezobowiazujacych gestow, sympatycznych usmiechów i pogodnego wyrazu twarzy, dalo wyczytac sie oczekiwanie nadejscia lepszych czasow, nadzieje uporzadkowania ekonomii, szans rozwoju, optymizmu i na to glosowali rodacy a to sprzyja lepszym w realizacji naszego "american dream". I nie bez racji. Stan Illinois w którym zyje najwiecej rodakow poza Polska, chwyta te szanse. To tutaj, do stanu Illinois z którego senatorskie szlify wyniosly na Kapitol nowego prezydenta, przybywac beda turysci, a z nimi swiezy pieniadz, ktory ozywi gospodarke. To tutaj drukowac bedziemy nowe ksiazki, pamiatki, gadgety dla upamietnienia znaczenia Illinois, stanu z tradycjami prezydenckimi, A. Lincolna, R. Reagana. Nie trzeba dodawac, ze turystyka to nie tylko budowa, rozwoj hotelarstwa, to restauracje i inne uslugi, z których perfekcji slyna rodacy w Illinois. Bedzie dobrze. Jeszcze tylko te wizy i pobyty dla zasiedzialych. Tak w najwiekszym skrocie brzmia nasze marzenia, na poczatku których zyczenia powodzenia zwyciezcy wtorkowego przeboju.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9