Polskie wesele

„Slubuje Ci milosc, wiernosc i uczciwosc malzenska oraz to, ze cie nie opuszcze az do smierci…pod paralizatorem”. Czy to fragment nowej malzenskiej przysiegi skladanej przez wchodzacych w zwiazki oficjalnie i przed Bogiem? Tradycja nakazuje aby potem cieszyc sie wspólnie i róznorodnie. Nie tak jak innym obyczajem przed slubem celebrowac spotkania panienskie, meskie, osobno i z roznymi konsekwencjami. Aby prognoza szczescia, przynajmniej ziemskiego spelnila sie, uroczystosci weselne powinny byc obfite, trwac co najmniej 7 dni i nocy i co najwyzej zakonczyc sie podroza poslubna panstwa mlodych. To powinnosci. Ale zycie plata figle, takze na emigracji, nawet a moze tym bardziej jesli w zwiazek wstepuja osoby z roznych kultur, ba - cywilizacji nawet. Tego lata, rodacy z Chicago, w stanie Illinois zostali zaproszeni i udali sie do sasiedniego Michigan, aby tam uczestniczyc w zaslubinach i weselu Andy’ego i Anny. Fotograf Kacper staral sie uwiecznic dla potomnych rozmaite szczególy uroczystosci. Ma to znaczenie dla prasy, policji, panstwa mlodych i pozostalych uczestnikow. Poszlo o zazdrosc. Weselnicy rozpoczeli zabawe jak nalezy: bylo glosno, wesolo, niekonwencjonalnie. Przynajmniej jak na warunki miejscowe. Ktos z sasiadów wezwal policje do uciszenia rodakow. Stroze nieporzadku, zostali potraktowani niewlasciwie. Zamiast ich ugoscic, poczestowac, zaprzyjaznic sie, to zaczely sie tlumaczenia, przepychanki, pretensje; nie wchodzac w szczególy, policjanci uzyli paralizatora i zatrzymali pare mlodych oraz kilka osob z rodziny w miejscowej izbie zatrzyman. Wyznaczono grzywny i rozprawe na 15 wrzesnia br. ale najbardziej smutnym okazal sie fakt przeznaczenia panstwu mlodym osobnych cel, po jednej dla kazdego. Dlaczego uzyto paralizatorow? Prawdopodobnie (bo dowodow mniej) policjanci poczuli sie bezradni, obserwujac reakcje gosci raczacych sie nierozcienczonym alkoholem wprost z butelek! Ba, gdyby jeszcze wiedzieli jak wielooktanowa jest prawdziwa weselna to przypuszczalnie odstapiliby od czynnosci. Ale co kraj to obyczaj. Kultura kulturze nie rowna. Mozna drinkowac plyn z sokiem ale mozna bez. Czego sie bac? Panstwo mlodzi zostali w koncu uwolnieni, ale czy na dlugo? W dwa dni po weselu policja zostala wezwana do domu w którym zamieszkali mlodzi, gdzyz Andy zrzucil ze schodow zone Anne… Odstapienie od dalszych czynnosci, znalazlo uzasadnienie w wycofaniu skargi przez Anne. I badz tu madry. Na tym przykladzie widac upadek obyczajow, to pewne ale i cos jeszcze. Dawniej uroczystosci zaslubin trwaly 7 dni i nocy. Goscie opuszczali dom weselny, zaopatrzeni w jedzenie i picie, aby glodni nie dotarli do domow. Za nieudane uchodzilo wesele bez ofiar, które potem dlugo i nierzadko w szpitalach lizaly rany po zadanych klonica obrazeniach. Malo kto wzywal policje; jesli jakis stojkowy lub kraweznik znalazl sie w poblizu, to najczesciej traktowany byl jak gosc! Sprawy sadowe, owszem zdarzaly sie ale raczej z oskarzenia prywatnego, w celu zawarcia ugody, zdobycia rozglosu, moze odrobiny satysfakcji, szczególnie gdy prezenty nie równowazyly wydatkow. Dzisiaj mozna zaciagnac kredyt, nawet pod hipoteke. Bywa, ze dlugo po rozwodzie przychodzi go splacac, ale to inna bajka. Zastaw sie, postaw, sprawdza sie pod kazda szerokoscia geograficzna. Ale uroczystosc trwa krotko. Zapewne dlatego zwiazki rozpadaja sie szybciej. Bez intercyzy malo kto zarecza sie, nie mówiac juz o wstapieniu w zwiazek. I zabawy tez mniej romantyczne. Najwiecej czasu zabiera planowanie, przygotowania a wczesniej dojrzewanie do decyzji. Niby slusznie ale gwarancji na trwaly zwiazek wciaz brak. Gdyby szczesliwa wspolnota pozycia dwojga obcych sobie ludzi zalezala tylko od czasu trwania wesela, ladnej sukni panny mlodej, dobranej ozdoby w butonierce pana mlodego albo stanu konta po sprawdzeniu prezentow oraz co wazne od grajacej na zywo wieloosobowej kapeli albo udzialu sluzb porzadkowych… uwaga: coraz czesciej pozwalajacych sobie sprawdzac status pobytowy panstwa mlodych! Warto jednak pamietac, ze w naszej tradycji: sierpien, wrzesien, pazdziernik, to miesiace, w których nazwie znajduje sie litera „R”, mowia: gwarancja szczescia. Nie to co luty, maj lub listopad. Czy nie czas zatem na hollywoodzkie ujecie tego tematu? Czy tylko Grecy moga miec swój, swiatowej slawy film o weselu w tradycji greckiej? Tradycja nasza nie mniej kolorowa! A przyszlosc pokolen kazdemu lezy na sercu.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9