Chińskie prognozy dla Polonii

Chicago - Wietrzne Miasto, podobnie jak reszta Ameryki i świata znajduje się od kilku dni w znaku Kozy/Owcy. Nastał kolejny Chiński Nowy Rok. Czy przyniesie nam trochę nadziei, czy Ziemię ominą groźne kataklizmy, czy utracjusze militarni porzucą przetargi na zbrojenia na rzecz walki o pokój (do ostatniej kropli krwi)? Czy zodiakalna koza, główny znak tego nowego roku da się zjeść na pierwszy, większy posiłek albo czy odda do picia i przerobu swoje ekologiczne mleko? Czy równorzędna kozie, owieczka obrośnie ciepłym runem, który po obróbce przyda się na okrycia przed zimnem w tym ciepym klimacie? Wieki mijają a Chińczycy obserwują, utrwalają, sprawdzają, pielęgnują doświadczenia i przepowiadają. Może dlatego tak wiele chińskich przepowiedni sprawdza się w realu. Zawsze warto dowiedzieć się więcej co nas czeka. Z regularnością do 3 miesięcy pojawia się w Chicago wróżka z innego stanu. Wystarczy podać datę urodzenia, imię i cierpliwie przy telefonie czekać kilka sekund aż wróżka ochłonie z nadchnienia. Przekazuje każdemu to, co najbardziej powinno go/ją interesować, a więc o zdrowiu, o sprawach finansowych i coś z dziedziny emocji, uczuć. To ostatnie zależy od wieku osoby zainteresowanej. Ktoś urodzony przed wojną może mieć mniejszą ochotę na to i tamto niż osoba urodzona kilkanaście lat temu. Wróżka to wie i chyba się nie myli, skoro chętnych nie trzeba namawiać, sami zgłaszają się do telefonu. Wróżka nie wysila się. Ma ugruntowany repertuar wypowiedzi, często powtarzających się, co nikomu nie przeszkadza. Życie jednego Polonusa w realiach polonijnych jest przecież podobne do życia innego Polonusa. Wróżka to wie, dlatego nie myli się, podobnie jak inni polonijni działacze zwani uzdrowicielami. Trzeba przyznać, że oni stosują bardziej chwytliwe promocje. Najczęściej w celu zobrazowania swoich zdolności posługują się świadkami. Osoby uzdrowione chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami z bezpośrednich kontaktów z osobą obdarzoną nadprzyrodzonymi zdolnościami. Te emocjonalne przekazy osób uzdrowionych oczywiście, świadczą o stanowczym przekonaniu, że nawet amerykańska służba zdrowia, do niedawna uchodząca za jedną z najlepszych w świecie staje bezradna wobec mocy, które nie przepisują tylenolu ani nawet aspiryny a leczą, ba uzdrawiają. Leczenie, a więc staranie zawsze jest czymś mniej od uzdrowienia i o to chodzi. Ostatnio słychać, że pod czujnym okiem lub/i dotykiem uzdrowiciela znikają raki, stwardnienia rozsiane, guzy wchłaniają się, krwotoki ustają a ludzie bywają szczęśliwsi. Jaki związek ma ten przekaz z nowym chińskim rokiem kozy czy owcy? Odgłos wydawany przez te stworzenia: beee albo meee, różni tylko jedna zgłoska. Natomiast uzdrowiciel praktycznie niczym nie różni się od medyka, często daje nawet więcej nadziei na przyszłość. Niech Nowy Chiński Rok przyniesie nam szczęście a Opatrzność pozwoli zachować zdrowie.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9