Pokaz mody

W listopadzie br. w jednym z polonijnych klubów odbył się interesujący pokaz mody dla ludzi dobrej woli. Pokaz mody zorganizował prężnie działający w Chicago związek lekarzy o polskich korzeniach. Cel tej imprezy imponował szlachetnością. Dochód z biletów i zakupu gadgetów ma zasilić konto stypendialne młodych, zdolnych a niezbyt zamożnych kandydatów na lekarzy i stomatologów. Lepiej zorientowani w sprawach usług medycznych podają, że w leczeniu osób potrzebujących pomocy najwięcej do powiedzenia maja nie lekarze lecz instytucje ubezpieczeń zdrowotnych i farmakolodzy. Jako pacjenci będziemy zadowoleni, jeżeli chociaż dwie zasady będą przestrzegane: to ponoć hipokratesowskie: "primum non nocere", przede wszystkim nie szkodzić oraz "medice, cura te ipsum", lekarzu, lecz samego siebie". Materialnie wybieg dojrzałych, rewelacyjnie prezentujących się modelek, które na codzień są lekarkami wspierali ambitni sponsorzy i znane projektantki odzieży damsko-męskiej w Chicago. Na wybiegu przeważały dzielne internistki, szczupłe dentystki, dorodne okulistki. Panie prezentowały okrycia o charakterze dość konserwatywnym ale czego można spodziewać się po Chicago. To nie Tokio, Nowy Jork ani Mediolan. Zachwycająco prezentowali się panowie. Gdyby nie napoleoński wzrost jednego z doktorów specjalistów, po jego prezentacji można pomyśleć, że nic innego w życiu nie robi tylko biega z pokazu na pokaz i kolekcjonuje finansowe dowody uznania, deponując je w którymś z rajów podatkowych. Konkurencyjnie atrakcyjnym wydarzeniem powinien być teraz kalendarz z gwiazdami polonijnych mediów (płci obojga) na rok 2016 bo na 2015 producent nie zdąży. Ze znalezieniem sponsorów finansujących udział gwiazd w polonijnym kalendarzu nie powinno być problemu. Natomiast może być trudno przekonać owe gwiazdy do charytatywnych występów w odważnych ujęciach. Od dawna chicagowska Polonia nie bawi się na balu Krakusów, sportowców, aktorów, bo tych zabaw już nie ma. Pozostaje bal Wietrznego Radia i doroczny bal lekarzy. Bale lekarzy słyną z wysokich cen biletów, kosztownego miejsca akcji, skromnych zakąsek oraz atrakcji indywidualnych o których nie śniło się najbardziej wyzwolonym balowiczom (w tym kontraktorom) w karnawale. A narazie: Happy Thanksgiving Day!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9