Pielgrzymka polonijna

W jakim celu pielgrzymujemy? Po co w upale dreptać z grupą zmęczonych, spoconych ludzi w różnym wieku? Czy nie lepiej przeznaczyć taki weekend na leniuchowanie, krótszy spacer, jakąś rozrywkę, koncert, spotkanie? Czego oczekujemy, co dostaje pielgrzym? Długoletni przewodnik jednej z licznych pielgrzymek do Częstochowy, ks. Stanisław Orzechowski, twierdzi, że „na Jasną Górę bez spowiedzi szli tylko Szwedzi”. Kiedy to było! Religijna motywacja jest jednak kluczowa. Ludzie pielgrzymują do miejsc świętych. Wierzą, że podczas pielgrzymowania zdarzą się cuda, małe i większe. Być może nie zdarzyłyby się w ogóle, gdyby nie trud, wysiłek, wiara, coś jeszcze. Przykłady: grupa pielgrzymów postanowiła zaopiekować się dziećmi i wyciągnąć je z rozbitego samochodu; ledwo zdążyli bo pojazd nagle zaczął płonąć. Inna historia: pielgrzymują więźniowie, stali bywalcy zakładów karnych; powierzono im opiekę nad słabszymi, chorymi pielgrzymami i pod wpływem tych obowiązków coś w nich pęka. W drogę wyruszyli nie z pobudek czysto religijnych, ze zwykłej chęci wyrwania się choć na kilka dni ze świata za kratami. Dostali ten przywilej za dobre sprawowanie. Przy długoletnich wyrokach taka wyprawa to przygoda nie jest bez znaczenia; oznacza oddech, szanse na bliższy dzień powrotu, akumulator naładowany na dłużej. W Chicago od kilku tygodni przed tym sierpniowym weekendem trwały zapisy na doroczną pieszą polonijną pielgrzymkę Maryjną z Chicago do Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Merriville, w stanie Indiana.

 


Część drogi pielgrzymi pokonają w wygodnych autokarach, pieszo zaledwie kilka mil. Opłata nie przekracza 1 dniowej przeciętnej stawki za pracę. Zaopatrzeni w wodę i żywność, w żaden sposób nie przypominają utrudzonych aktywistów innych wypraw, np: do Santiago de Compostella, gdzie ludzie pielgrzymują pod haslem "przekroczyć próg przeciętności" albo do Zagórza, z wezwaniem purpurowego skrzydła Archanioła, do Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie hasło "zbuduj w sobie Jeruzalem" wciąż jest aktualnie, albo do Ziemi świętej, do Jerycha, najstarszego miasta świata. Jest jeszcze Wilno, jest Grabarka i wiele innych miejsc kultu. Z Merriville powrócą zdrowi i młodsi. Często rodzice lub jedno z nich wiozą dzieci w wózkach. Podczas marszu pielgrzymi podają na głos intencje, słyszą to inni, bo nagłośnienie działa cały czas. W ten sposób każdy modli się o pomyślność w sprawach wielu osób i od wielu otrzymuje wsparcie. Słychać prośby, podziękowania, śpiewy, wzruszenie. Wracają zmęczeni ale spełnieni, często szczęśliwi, bo pokonali trud w szlachetnej intencji. Odkąd znane są zapisy wydarzeń sprzed wieków, okazuje się, że ludzie zawsze pielgrzymowali. Wyznawcy innych religii pielgrzymują także, jedni śladem proroka do Medyny, inni na Dekanie. W Indiach mrowie ludzi w rzekach, przybywa dokonać rytualnych ablucji. Wszyscy w grupach. Jak mawiał Hillel Starszy: kochaj bliźniego jak siebie, kochaj pokój, ludzi i przybliżaj ich do nauki. Polonijna pielgrzymka jest także nauką.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9