Dobrodziejstwo

Niezwykłe wydarzenie wstrząsnęło stanami Ameryki Północnej. Pewien nieznany dobrodziej zawiadamia na twitterze, w którym mieście Stanów będzie rozdawał pieniądze. Podaje wskazówki jak rozpoznać miejsce zrzutu i zebrać kasę za nic. W ten sposób dzieli się informacją o sposobie zaspokojenia swojego kaprysu. Zaczął od rozdawnictwa w Kaliforni, był też w Illinois. Pieniądze można zdobywać i nie dzielić z nikim, a można przekazać na szlachetny cel lub rozdać anonimowym znalazcom. Pieniądze rzucane w lud były wyrazem szczodrości władcy. Innym razem stawały się praktycznym sposobem pokonania... korków, traffiku, jak mówimy dzisiaj. Otóż orszak podążający traktem, zwykle wąskim i niebezpiecznym nieraz nie mógł przebić się przez tłum gapiów. Wówczas padał rozkaz i kilkanaście monet, rzuconych na obrzeże powodowało zgrupowanie ludzi w jednym a odpływ z innego miejsca, a orszak swobodnie mógł przejść dalej. Podobne zdarzenie, jak podaje kronikarz, miało miejsce w 1370r. Zatłoczonym traktem miejskim podążał orszak z doczesnymi szczątkami króla Kazimierza, ostatniego z Piastów. Lud nie chciał rozstąpić się. Kilkanaście brzęczących monet ułatwiło orszakowi drogę do miejsca przeznaczenia. Po reformie finansowej w 1338 popularne w obiegu były wówczas krakowskie grosze i półgrosze z królewskiej mennicy. Zwyczaj rzucania drobnych monet przetrwał do dziś. Obrzuca się grosikami nowożeńców wychodzących z kościoła. Jest to sposób na zapewnienie pomyślności i bogactwa. Od tego, które z nich zbierze więcej zależy w przyszłości, kto będzie rządził domowym budżetem. Pieniądze wrzuca się do fontann czy źródeł jako zapowiedź powrotu do tego miejsca. Słynne i kultowe stało się rzucanie pieniędzy przez turystów do fontanny di Trevi w Rzymie. Prawidłowo monety te powinno się wrzucać prawą ręką przez lewe ramię. W fontannie można znaleźć monety z całego świata. Przed wiekami rzucanie monetą związane było z uwalnianie niewolników. Niewolnik stawał z monetą w dłoni przed swym właścicielem, który uderzał go w rękę, aby moneta wypadła z dłoni, co symbolizowało akt wolności. Nie zawsze rzucanie monet było bezpieczne.

 


Obawiano się tych monet, które w naturalnym obiegu wracały do pierwotnego właściciela. Jak je rozpoznawał, to inna sprawa. Powracające monety miały podobno nieczystą moc. Wierzono, że w ich wnętrzu zamknięty jest demon. Posiadaczowi takiej monety nieraz groziło spalenie na stosie. Dzisiaj mamy ogromną ilość monet w obiegu. Mało prawdopodobnym jest powrót tej samej monety wydanej (puszczonej w obieg) przez tego samego posiadacza. Inaczej osiągalna jest motywująca funkcja łatwo dostępnego pieniądza, szczególnie rzucanego anonimowym odbiorcom. Nie wiadomo kto, ile znajdzie i na co przeznaczy. Może kupi dzieciom coś do jedzenia a może wystarczy mu tylko na paczkę fajek i six pack. Czy o to chodził ofiarodawcy, gdy postanowił podzielić się tym, co zdobył? Nic nie wiadomo w jaki sposób wszedł w posiadanie majątku; być może dorobił się w branży realnościowej. Ma i rozdaje. Chce to rzuca ludziom i tym sie bawi. Nie zależy mu przecież aby uczynić coś więcej niż pogłaskanie własnego ego. Znalazców cieszy kasa. Czy komuś wydaje się, że ofiarodawca jest wzorem szczęścia? Wielu twierdzi, że w pewnym okresie życia naszemu ofiarodawcy, drogowskaz z napisem „rozsądek” został chwilowo zasłonięty. Może być jeszcze inny scenariusz tej zabawy. Powiadają, że Polak bawi się w dobrodzieja! Wydatek kilku setek a nawet tysięcy może służyć do testowania ludzkich zachowań. Obserwacje wskazują, że nie każdy znalazca zachowuje się z godnością. Ludzie nie ukrywają emocji, gotowi wyrwać dla siebie, nawet kosztem innego. Gdy ktoś otrzymał grant na badanie ty ch sytuacji, to bada i opracowuje wyniki. Do wyborów niedaleko więc rozdawnictwo wskazane. Trzeba to zrobić tuż przed głosowaniem bo pamięć ludzka jest zawodna albo znakomita tylko krótka. Polonia nie wierzy w łatwą zdobycz, tym nie mniej lepiej mieć i móc się podzielić, nawet jednorazowo.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9