Promocja Smoleńska w Chicago

Wietrzne Miasto, Chicago ma swoje centralne miejsce na prezentacje wydarzeń istotnych dla mieszkańców, turystów i reszty świata. W sercu miasta w pobliżu ulic W. Washington, N. Clark, N. Michigan, pomiędzy mostami i drapaczami, wąskimi przesmykami powietrznych arterii wznoszą do Nieba swoje hasła i prośby ci, którzy nie mogą liczyć na pomoc ziemskich mocy. W sobotę, 11 kwietnia br. do downtown przybyli działacze naszej, polonijnej społeczności. Kierując uwagę na wydarzenie sprzed 4 lat, tragedię smoleńską, przywołano pamięć o zbrodni w Katyniu, sprzed 74 lat. Nie byłoby lotu do Smoleńska gdyby nie Katyń. W manifestacji trwającej ponad 2 godziny przez plac przewinęło się nie 200 ale ponad 500 osób. Nie tylko młodzi mężczyźni odpalali race, wznosili okrzyki, groźnymi minami zdawali się popierać przemowy organizatorów. Skąd tyle emocji, niezadowolenia i żalu kierowanego do osób sprawujących funkcje publiczne w Polsce? Minęły 4 lata od katastrofy pod Smoleńskiem. Dowody rzeczowe w postaci wraku samolotu, rejestratorów lotu i inne oryginalne, dowody własności obywateli i państwa polskiego wciąż znajdują się w Rosji. O "postępach" polskich organów prowadzących śledztwa powątpiewają nawet najbardziej zagorzali przeciwnicy innej niż oficjalna, prawdy. Były minister, obecnie senator RP, Włodzimierz Cimoszewicz o tragedii smoleńskiej, wywodzi: "tak nie prowadzi się śledztwa nawet o włamanie do kurnika"... Inni dodają, że w sprawach kradzieży roweru policja w Polsce bardziej przestrzega trybu postępowania przygotowawczego, mającego znaczenie dla sądu, niż w sprawie smoleńskiej.

 


Czy Polonia chicagowska zdoła uzyskać poparcie amerykańskich organów, władnych bardziej skutecznie wesprzeć poszukiwaczy prawdy tragedii spod Smoleńska? Dlaczego szukać tej prawdy tak daleko od kraju? Trzeba znać i trzymać się bodaj podstawowych zasad, np: tej, że nikt nie jest sędzią we własnej sprawie. Trudno jest liczyć na pomoc Unii Europejskiej, z jej dyrektywami, konwencjami oraz uwarunkowaniami biznesowymi. Przekonaliśmy się o tym po wydaniu w sprawie katyńskiej orzeczenia Trybunału w Strasburgu, dn. 21.X.2013 r. Wśród wiecujących w downtown obecny był radny (alderman) Ariel Reboyras, wielki przyjaciel Polonii; nie przybyli natomiast zaproszeni przedstawiciele wielu organizacji polonijnych. Materiał rac odpalanych podczas wiecu przyklejał się, brudząc lśniące, wygładzone powierzchnie płyt na Daley Plaza, renomowanym placu amerykańskiej metropolii. Miejmy nadzieję, że kwota licencji wykupionej w urzędzie miejskim czyli pozwolenie na odbycie manifestacji pokryje koszt doprowadzenia nawierzchni do stanu pierwotnego. Miejmy też nadzieję na zwycięstwo koncepcji, że im sprawa wymaga więcej starań, cierpliwości i większych nakładów finansowych, tym wcześniej poznamy p r a w d ę. Narazie, w sercu Wietrznego Miasta w pobliżu ulic W. Washington, W. Randolph, N. Clark, pomiędzy mostami i drapaczami, wąskimi przesmykami powietrznych arterii, kierują ku Niebu swoje hasła ci, którzy nie mogą liczyć na pomoc ziemskich mocy. P.S. Koszt śledztwa prowadzonego przez Naczelną Prokuraturę Wojskową za 4 lata wyniósł: 4 miliony 390 tysięcy 821 złotych i 32 grosze, podaje Fakt.pl. Ta kwota pochłania 19 procent całkowitego budżetu tej jednostki.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9