Muzyczna terapia

Coraz częściej czytamy w amerykańskiej prasie o dokonaniach naszych artystów. Naszych, bo urodzonych w Polsce, ale wykształconych już tutaj w amerykanskich szkołach. W środowej edycji Chicago Tribune, Howard Reich opowiada w jaki sposób nasza gwiazda jazzu pani Grażyna Auguścik wychodzi z traumy po utracie swojej drugiej połowki, przyjaciela Marka Bajsona. Jest coś pięknego, eterycznego w tym przymusowym rozstaniu. Pani Grażyna mówi, że muzyka jest jej terapią, że dzięki temu, że śpiewa, koncertuje, nagrywa, może jakoś oswoić się z brakiem Marka. Przypomnijmy, pani Grażyna Auguścik uczestniczyła w Polsce w koncertach poświęconych twórczości Witolda Lutosławskiego. 23 marca 2013, w Rosemont, pod Chicago, jej partner Marek Bajson został śmiertelnie potrącony przez samochód. W pierwszej chwili miała zamiar rzucić wszystko i polecieć pierwszym samolotem do Chicago. Nie żałuje dzisiaj, że posłuchała rad przyjaciół, którzy znali Marka i byli przekonani, że powinna dokończyć projekt, którego podjęła się, który był dla Niej ważny, a może najważniejszy. Dziennikarz Chicago Tribune rozmawiał także z przyjacielem obojga, słynnym gitarzystą i piosenkarzem z Brazylii, Paulinho Garcia.

Grażyna Auguścik


Nie jeden projekt muzyczny zrealizowała z nim pani Grażyna. P. Garcia podziwia Grażynę jako kobietę, artystkę o wyjątkowej barwie głosu, kulturze muzycznej, talencie scenicznym. Wspomina Jej interpretacje utworów chopinowskich w Millenium Park z okazji 200. rocznicy urodzin naszego kompozytora. Najbardziej znane preludia, nokturny, mazurki, w jazzowej improwizacji pani Auguścik nie dają się porównać z interpretacją innych artystów. Aktualnie pani Grażyna pracuje nad programem koncertu, który z pianistą Benem Lewisem pragnie poświęcić Markowi Bajsonowi w pierwszą rocznicę Jego odejścia. Przyjaciele znali go jako człowieka, który projektował, załatwiał, proponował, organizował, kasował, zakładał, wyliczał i co najważniejsze był przy Niej, artystycznie, na codzień, faktycznie. Dobrze, że pani Grażyna znalazła w muzyce nie tylko ukojenie smutku ale i siłę do dalszych zmagań artystycznych. Wrażliwy red. Howard Reich zarejestrował ten fenomen na szpaltach Chicago Tribune. Przeczytamy my, przeczytają inni Amerykanie. Może przyjdą do "Kateriny" lub na Michigan Ave. posłuchać utworów w nowej aranżacji, dzięki czemu koncerty jazzowe sprzedadzą się lepiej a to pozwoli realizować kolejne projekty.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9