Produkty żywnościowe

Na przedmieściu Wietrznego Miasta nabywcy towarów żywnościowych poddani zostali ciekawemu eksperymentowi. W sklepach pojawiła się dostawa ryby buffalo, której konsumpcja może wywołać u człowieka chorobę Haff. Może, ale nie musi, z tym, że jeśli już, to można stracić siłę mięśni poprzecznie prążkowanych oraz zdrowie w nerkach. Dostawa ryb, z zasobów innych niż cudownie rozmnożone, pojawiła się w sprzedaży 30 stycznia a dopiero po tygodniu nadeszły pierwsze ostrzeżenia. Długotrwałe gotowanie ryby buffalo nie likwiduje toksyn a konsumpcja nie zagraża życiu. Łatwo powiedzieć. Przecież nie każdy nabywca interesuje się wadami w tydzien po nabyciu produktu spożywczego. Okazuje się, że tylko zainteresowani dużym obrotem producenci, reagują na wady zarówno jawne jak i ukryte. Zależy im na dobrej opinii aby w przyszłości zarobić na sprzedaży i pozostać na rynku. Tak dba o nabywców na przykład przemysł samochodowy, czasem elektroniczny oraz wielu usługodawców. Polonijny konsument Wietrznego Miasta i okolic, otwarty na nowinki, wynalazki i odkrycia fascynuje możliwość wymiany towaru (lub jego części) na nowy. Czy zawsze jest to towar wolny od wad, tych deklarowanych?

 


Czy wady te usuwane są w ramach gwarancji lub nawet po upływie jej terminu? Wiele zależy od zastosowanej w biznesie etyki. Z żywnością jest inaczej. Termin do spożycia i opis składników na opakowaniu dostarcza nieco informacji. W przypadku pakowanej luzem ryby sytuacja komplikuje się. Cena towaru, miejsce zakupu, rodzaj produktu i czas przechowywania nie gwarantują jakości. A jednak modny od dekady "organic", gdy spojrzeć na cenę, wywołuje uczucie nasycenia oczekiwanymi wartościami. Niezależnie od tego czy świeży łosoś traci swoją barwę po skropieniu sokiem z cytryny a zielone liście sałaty zmieniają się na żółto zanim pierwsi goście zainteresują się przystawką. Szczęściem rodacy zamieszkujący obce ziemie mają bardziej wytrzymałe żołądki, wykazują więcej wyobraźni i jadają te specjały w mniejszych ilościach. Sprawdza się też zasada: im mniej zaufania przy zakupach gotowych produktów do spożycia, tym więcej zdrowia. Obowiązuje to nie tylko w kulinariach. Amerykańska produkcja czegokolwiek, w tym żywności w D-3 to już rzeczywistość więc tylko patrzeć na cenę programów komputerowych, gdzie zgromadzone są wszelkie informacje, o naszych smakach także. Nie tylko lekarze, farmaceuci i wszelkiego rodzaju manipulanci informacjami wiedzą o nas więcej niż wskazują zapisy genetyczne. Co można ukryć? Chyba tylko nasze małe rezerwy myślowe, chociaż zasada: myśli są wolne od cła, coraz częściej doznaje naruszeń.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9