Protest

Zaprzyjaźnieni z tematem pożegnań przypuszczają, że pracownicy domów pogrzebowych nie mają przyjemniej pracy. Czy to powszechna opinia? Zapewne nie. Temat opłaty za pracę jest tak szeroki jak zakres działalności człowieka. Skoro celebrujemy początek życia, to i koniec powinien mieć godną oprawę. Końcówka ziemskiej podróży w naszej cywilizacji łączy się przeważnie z krótkim pobytem w przyjemnie urządzonym domu pogrzebowym. Pracownicy jednego z takich przybytków na terenie polonijnej dzielnicy przy skrzyżowaniu New England i Belmont zaprotestowali w słusznej sprawie. Podczas ceremonii pożegnalnej znanego amerykańskiego artysty z polskimi korzeniami, zgromadzili się w ilości przekraczającej 50 osób aby zwrócić uwagę naszej społeczności i obecnych tam przybyszów na problem warunków pracy, opłaty za pracę i innych czynników, składających się na całokształt. O urlopy nikt nie wnosił. Napoważniejszym problemem protestujących okazały się niespodziewane zwolnienia z pracy. Ten rodzaj manifestu nie często ma miejsce w dzielnicach zamieszkałych przez naszych rodaków. Obecni na miejscu członkowie związków zawodowych rozdawali ulotki, objaśniali istotę protestu, czuwając nad sprawnym przebiegiem akcji. Udzielali wywiadów amerykańskim stacjom telewizyjnym, gdyż te przybyły licznie, choć nie na zaproszenie osób bliskich zmarłemu lecz członków związku zawodowego, zrzeszającego pracowników domów pogrzebowych.

 


Mieliśmy więc pokaz sprawnej, niekłopotliwej akcji, której prawdziwym celem było nie tylko zwrócenie uwagi na "niewolnicze" zajęcia pracowników ile na wypełnienie roli prawnych opiekunów spra pracowniczych a więc uzasadnienie sensu istnienia związku. Faktem jest, że kanikuła choć nie bardzo sprzyja takim wydarzeniom a jednak pozwala mediom zapełnić mało interesujące programy. Staranny dobór tematów nie porywa, nie irytuje, nie zastanawia, nie męczy bo komu to potrzebne. Jeśli ktoś pragnie programów ambitnych, to płaci i ma co potrzebuje. Produkcja medialna jest towarem, jak każdy inny. Artysta, który za życia korzystał z pracy mediów, z pewnością nie miałby nic przeciw akcji, choć z braku odpowiedzi problem ten jest czysto teoretyczny. Czy na akcji związkowej skorzystali nasi rodacy, zamieszkujący dzielnicę obraną za miejsce protestu? Niewatpliwie tak. Akcja związkowców, strajkową zwana rozegrała się w Chicago, w lipcu br. Jednak wielu obecnych wracało do pamiętnych strajków końca 70. i początku lat 80. ub. stulecia w Polsce. Poprawie samopoczucia rodaków sprzyjały konstatacje w rodzaju: "myśmy to robili lepiej" albo "nie masz jak nasza Solidarność". Miejmy nadzieję, że żadne amerykańskie protesty nie zakończą się transformacją ustrojową, bo dokąd udalibyśmy się z kontestacją...

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9