Oscar przeciw Oskarowi

Stowarzyszenie Twórców Ludowych w Lublinie działa od 1968 roku. Za patrona dumni twórcy ludowi obrali Oskara Kolberga, polskiego etnografa, znawcę twórczości ludowej, którego setna rocznica urodzin przypadnie w przyszłym 2014 roku. Podróże z Kolbergiem po kraju kojarzą się odbiorcom z popularną audycja radiową w polskim radiu dla wsi i o wsi. Ludowi twórcy zarejestrowali swoją organizację, nadali jej statut i na tej podstawie przyznają innym twórcom (nie tylko ludowym) nagrody w postaci statuetek z podobizną Jezuska frasobliwego na replice kawałka drewna. Nazwano tę nagrodę Ludowym Oskarem. Oskarem z literą "k" bo od Oskara Kolberga w odróżnieniu od Oscara, nagrody amerykańskiej Akademii Filmowej (Award Academy of Merit) gdzie słowo "oscar" piszą przez "c", z angielska. Mijały lata i żaden "oscar" nie doznawał frasunku z tej przyczyny. Nagrody Ludowego Oskara odbierali tacy twórcy jak A. Wajda, R. Polański, a epokowym dziełom Oscara (nomen omen) Schindlera przyznano ją nawet dwukrotnie. Nie wiadomo dlaczego od ub. roku amerykańscy znawcy sztuki filmowej życzą sobie aby ludowi twórcy w Polsce przestali nagradzać innych Ludowym Oskarem. Amerykanie dowodzą, że w ten sposób pobożni twórcy rozwadniają renomę znaku. O co chodzi? Jak pisał kiedyś nasz satyryk: "dzisiaj w filmach to, co modne, pokazywać części rodne". Jest więc pozew strony amerykańskiej o zakaz stosowania słowa "Oskar (?) Oscar" z powołaniem konwencji berneńskiej (1979). Jeszcze w ub. wieku przystąpiły do niej m.in. USA i Polska. Według zasad, minimalny czas trwania ochrony dzieł twórcy to okres życia autora i pięćdziesiąt lat po jego śmierci. Rozprawa o ochronę znaku "Oscar" odbył się 9 lipca br. przed sądem powszechnym w Świdniku. Przed złożeniem pozwu, strona amerykańska potwierdziła w polskim urzędzie patentowym przedmiotowy znak na terenie Polski. Z pozwu wynika, że twórcy ludowi powinni zaniechać "pasożytowania" na dorobku Akademi. Polskim twórcom powodowie zalecają aby zamiast nazwy "Ludowy Oskar" używali określeń takich jak: "Ludowe Kolbergi", "Laury Kolberga" albo "ludowe Nagrody Oskara Kolberga". Kto miałby płacić za nowy patent i po co polskim twórcom taki kłopot?

 


Wydaje się jakby amerykańscy wyznawcy sztuki filmowej nie wiedzieli, że: amerykański Oscar, nagroda filmowa, przyznawana jest od 1927 r według jednej z l e g e n d. Ms Margaret Herrick, bibliotekarka Akademi, na widok gotowej juz statuetki stwierdziła, że przypomina jej wuja Oscara Pierce’a. Tę kreatywną wypowiedź upowszechnił hollywoodzki dziennikarz Sidney Skolsky. Inna legenda głosi, iż nazwę "Oscar" nadała statuetce aktorka Bette Davis. Poza legendami jest rzeczywistość. Kto nie zna polskich braci Warner, z domu Wons? Urodzili się Krasnosielcu, na Mazowszu jako Aaron, Szmul i Hirsz, z matki Perły Eichelbaum i ojca Bena Wonsa. Gdy dorośli, sprzedali majątek, w skład którego wchodził koń imieniem Bob i zegarek na rękę. Za to kupili pierwszy projektor a potem zamiast lodów zaczęli kręcić filmy. Ich wytwórnia filmowa, jedna z największych na świecie stanowi aktualnie trzon światowego koncernu Time Warner. Inna firma, MGM, ktorej załozycielem był Samuel Goldwyn, zdobyła sławę dzięki konwencji filmowej pod nazwą „western”. Samuel urodził się, jako Schmuel Gelbfisz w Warszawie. Sztuka filmowa nie może obyć się bez kosmetyków. Firmę Max Factor, założył Polak, urodzony w 1872 roku w Zduńskiej Woli, Maksymilian Faktorowicz (Max Factor Senior). Rodacy w Chicago zainteresowani są żywotnie losami Oskara, statuetki produkowanej tutaj od lat. Od kilku miesięcy dyskutują sprawę Stowarzyszenia Twórców Ludowych z Lublina. Twierdzą, że powinno się wytoczyć Amerykanom sprawę cywilną o ochronę dóbr osobistych (np: z powodztwa spadkobiercow Oskara Kolberga) i domagać się zaniechania naruszeń poprzez powstrzymanie od używania obraźliwych epitetów jak "pasoż ;ytowanie na dorobku Akademi Filmowej" albo zawiadomić prokuraturę o przestępstwie, gdyż z pozwu wynika, jakoby twórcy ludowi czerpali nienależne korzyści z renomy i prestiżu amerykańskiej sztuki filmowej. Nie byłoby całej sprawy, gdyby stosować jedną prostą zasadę. Przekazywali ją sobie bracia Warner. Brzmi tak: "jeśli chcesz mieć lepsze życie, zejdź ze sceny ale trzymaj się jak najblizej kasy biletowej, bo tam są pieniądze".

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9