Mówimy po polsku

Rodacy w Chicago przywiązują średnią uwagę do wydarzeń związanych z częścią ustroju zwanego demokracją, dzięki której obywatel ma prawo i obowiązek uczestniczyć w życiu publicznym. Łatwo powiedzieć głosuj, wybieraj, to twoja szansa. Trudniej zrozumieć, pokochać polityka, który obiecuje, a nie dotrzymuje, nieuwikłany ... z czasem uwikła się, bo jeśli wchodzisz między wrony, musisz krakać jak i one. Zaszczytny obowiązek wyborczy wielu Amerykanów traktuje jako show, zabawę najwyżej dopust, przekonani, że poważniejsze prace i tak załatwiają przygotowane do tego kadry np: wykształconych urzędników. Mają rację. W okresie Sejmu 4 letniego w Polsce utarło się przekonanie, że takie będą "Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie". Zatem edukacja, szkoły, wychowawcy, udział rodziców, opiekunów. Jak z tym tematem radzi sobie wychowawca w Chicago? W jednej z polonijnych szkół na przedmieściach Chicago, tam gdzie w piątki wieczorem i w soboty dziatwa przerabia język polski, pewnego dnia zebrane w klasie dzieci rozgadały się, dominował śmiech, rzucanie kulkami z papieru. Powstał rozgardiasz. Dlaczego? Nauczycielka zajęła się kwartalną dokumentacją a dzieci jak to dzieci, szybko popadły w nudę. W jaki sposób sytuacja została opanowana? Kto myśli, że nauczycielka zatelefonowała do AMW, jest w błędzie.

 


AMW, to skrót od atrakcji mądrego wykładania, którą założyli rodzice w Chicago, zdesperowani trudnościami w prowadzeniu młodego pokolenia. Jak nauczycielka opanowała sytuację w klasie? Spokojnie poprosiła dzieci, aby ostatni kwadrans lekcji wypełnić rozmowami po polsku. Zaległa cisza. Pani dokończyła wypełnianie dokumentacji a dzieci przestały przeszkadzać. Zajęcia z języka polskiego, histori i kultury odbywają sie w polskiej szkole jeden raz w tygodniu. Temat ten nie znalazł się w wykazie zainteresowań żadnego z polityków startujących w wyborach municypalnych ani w programie kształtującego się z powodzeniem ruchu kobiet bez granic. Nie od dziś wiadomo, że dzieci wychowywane poza krajem, także tu w Ameryce preferują język kraju w którym żyją. Język ojczysty jest ich drugim, drugoplanowym językiem. Po latach, gdy trzeba wystąpić publicznie, promować swój program, uzyskać poparcie grupy, posługują się tłumaczem. Jedynym argumentem identyfikacji z Polonia i polskością dla celów wyborczych staje się brzmiące "z polska" nazwisko. Jak tu wierzyć politykowi, który za młodu nie uwierzył mamie i tacie, że trzeba się uczyć bo język polski, w przyszłości może otworzyć drogę kariery. Zarządzający paradą z okazji Dnia Konstytucji 3 Maja, w bieżącym 2013 roku wybrali (z 14 dopuszczonych) hasło parady w Chicago: "Młodzież wspólnym dobrem Polonii i Polski!"

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9