Ladowanie z awarią

Pasażerowie Boeinga 767, którzy bez uszczerbku na zdrowiu przeżyli lądowanie w listopadzie ub. roku, należą do szczęśliwców. Kapitan Tadeusz Wrona, który prowadził ten manewr z sukcesem, otrzymał po pewnym czasie intratne zlecenie i promuje sprzedaż fordów z Golf Mill w Niles. Wielu rodaków korzystając z łatwego dojazdu z Chicago, odwiedza salon aby napatrzyć się na zdjęcie bohatera. Za swój czyn kapitan Wrona otrzymał odznaczenie od Prezydenta RP. On to mimo problemów technicznych przy lądowaniu, tzn: wycieku płynu z układu hydraulicznego i nie wysunięcia podwozia pilotujący maszynę, umieścił bezkolizyjnie samolot z pasażerami na warszawskim Okęciu. Na pokładzie znajdowało się wówczas 220 pasażerów i 11 członków załogi. Nikt nie odniósł urazów fizycznych. Jednak ogrom stresu przy lądowaniu awaryjnym doprowadził być może do urazów psychicznych zarówno samych pasażerów jak i ich bliskich. Część z pasażerów przekonana o nieuchronnej śmierci, wysyłała smsy z pożegnaniem do bliskich. Wielu z nich w wyniku doznanego stresu doznało ciężkich urazów psychicznych, zażywa leki oraz cierpi do dzisiaj na strach przed lataniem. Bez znaczenia są jak widać zakazy używania telefonów komórkowych, laptopów i innych urządzeń do przesyłu i odbioru informacji podczas manewru lądowania. Kto wysłał, ten ma dowod cierpienia i łatwiej wykaże związek przyczynowy pomiedzy tym trudnym lądowaniem a szkodą, powołując się na uszczerbek zdrowia w sferze zwanej psychiczną. Chodzi o nabyty choć nie koniecznie trwały defekt zdrowia własnego ale zawsze można rozszerzyć powodztwo.

 


Nie wiadomo jak zareaguje strona pozwana. Może uznać roszczenie w drodze ugody albo toczyć postępowanie przed sądem. Zasada procesowa głosi, że lepsza chuda zgoda niż tłusty proces. Przy galopującej inflacji, za sto tysięcy dzisiaj zapewne nie będzie można nabyć takiej samej ilości i jakości dóbr po zakończeniu sprawy. Nawet odsetki nie zdołają wynagrodzic strat. Po stronie pozwanej znajdują sie narazie trzy podmioty: firma serwisująca, ubezpieczająca i prawdopodobnie przewoźnik. Propozycja nie obejmuje oczywiście kpt. T.Wrony. Nie po tej stronie! Firma prawnicza reprezentująca rodaków nie działa w pojedynkę. Pełnomocnicy firm nowojorskich (z uwagi na właściwość miejscową) mają głowy pełne pomysłów. Kwota odszkodowania od $30 tys. do $400 tys., stanowiąca ciekawy aspekt roszczenia, jest żądaniem nie wygórowanym na rzecz jednej osoby w tej sprawie. Im więcej podróżników z roszczeniami zgłosi się po stronie powodowej, tym lepiej zaprezentuje się generalna koncepcja o odszkodowanie. Pozostaje sprawa kosztów: na opłatę 2% na wpis sądowy, na koszt potencjalnego odwołania od decyzji sądu, na wypadek orzeczenia, że wnoszona sprawa nie może być rozpatrywana w żądanym trybie a ponadto koszty wynikające z umów o zastepstwa procesowe, w tym opłat zagranicznych kancelarii. Jeśli coś zostanie, to kolejnemu wydatkowi sprzyja zawsze szczytny cel charytatywny, nie mówiąc o podatku. Zapał przystąpienia do sprawy studzi nieco informacja o możliwości rozciągnięcia w czasie. Mało kto (chodzi o pozwanych) lubi pozbywać się pieniędzy w trybie natychmiastowym. Zawarcie ugody nie gwarantuje szybkich wypłat, natomiast brak ugody, co może sie zdarzyć, oznacza rozpoczęcie procesu a nie każdego stać na kolejny etap ryzyka.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9