Szopki w Chicago

Szopka jest mniejszą szopą. Służyła dawniej pasterzom jako pomieszczenie dla zwierząt albo do przechowywania niewielkich zapasów. Nobilitację szopa uzyskała dzięki Świętej Rodzinie. Rodzina ta znalazła schronienie w jednej z takich szop lub szopek albo jak wolą niektórzy, w stajence. Według przekazów ewangelicznych, nowo narodzony syn Boga i Jego Rodzice nie zostali rozpoznani przez wielkich i możnych tamtego Świata. Dla nich, podróznych nie było miejsca ani w królewskim pałacu ani w apartamencie hotelowym ani w motelu, czy w zajezdzie ani nawet w gospodzie. Nowonarodzone dziecię Jezus, Bóg i władca czas jakiś pozostawał w szopce, a Jego najwierniejszymi przyjaciółmi okazały się zwierzęta. To wydarzenie, znamienne w skutki, ma po latach także swój chicagowsko-polonijny aspekt. Oczywiście wciąż jeszcze można zwiedzać grotę narodzenia Pana Jezus w Jeruzalem. Można wziąć udział w krakowskim konkursie szopek, które od 1937 roku organizują rodacy w królewskim grodzie pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Nie od dzisiaj wiadomo, że i tutaj na amerykańskiej ziemi działają zwolennicy tradycji szopkarskiej. Sympatycy krakowskich szopek, których najwięcej w tutejszym środowisku krakusów chicagowskich, od kilku lat zachęcali rodaków do prezentacji własnych projektów.

Fot. M. Lasyk


Dlaczego nie udało się wykonawcom zaistnieć szerzej na amerykańskim rynku? Pokazy szopek odbywały się w jednej z prestiżowych niegdyś restauracji przy Belmont i Central. Być może krakusom nie spieszno było pokazać szerszym kręgom pełnię szopkarskich atrakcji. A może rozpoczęły sie prace nad literacką wersją szopki noworocznej, wzorem Boy'a i Tapera, z lat 1911-12 a wiec popularnych już 100 lat temu! Być może całkiem inne przyczyny spowodowały niewielkie zainteresowanie akcją krakusów. W końcu stało sie: propozycję konkursu szopek podjął młody polonus, aktualnie działacz na rzecz promocji Polski i polskości w Stanach Zjednoczonych Pan Daniel Pogorzelski interesująco, po angielsku wraz z artystą rzeżbiarzem ochoczo zaproponował amerykanom udział w konkursie by podtrzymać na tej ziemi szopkarską tradycję. Z prawie rocznym wyprzedzeniem wprowadza w życie ten projekt, którego szczegóły można poznać w internecie. Czy grupa krakusów będzie temu sprzyjać, czy polsko amerykańska współpraca ma szanse na coś więcej niż tylko na jeden konkurs? Przydałoby się pokazać tutejszym znakomitościom architektonicznym, projektantom drapaczy chmur, że kiedyś zaczynaliśmy od szopki, od stajenki! A teraz? Jaki biznes?!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9