Wybrane wydarzenia w roku 2011 - cz.1.

Łatwo czy nie ale czas wybrać kilka znamiennych wydarzeń z kręgu zainteresowań rodaków zamieszkujących Wietrzne Miasto. Z pewnością wielu uczestników wielkiego Balu Lekarzy w Chicago, wolałoby zapomnieć o krwawej końcówce tej zabawy. Warto podkreslić finał tej sprawy w sądzie. Pan doktor został uwolniony od podejrzeń o winę i uszczęśliwiony tak sformułowaną sprawiedliwością zagłębił się w pomoc rodakom. Z wydarzenia mniej ochoczo i nie o własnych siłach wyszedł i jakby mniej ładnie o sprawiedliwości wyraża się inny uczestnik zabawy, osoba zwana ofiarą. Świadkowie początkowo widzieli dotkliwy uszczerbek na ciele ofiary. Z upływem czasu ostrość obserwacji, jak i pamięć zaczęła zawodzić. Wszystko to, włącznie z niejasną postawą pokrzywdzonego tak bardzo poruszyła sędziego, że wyrzucił sprawę a pieniacza napomniał. Niezależni obserwatorzy chicagowskiego wymiaru „s” z podziwu wyjść nie mogą nad przenikliwością umysłu, rozległą wiedzą i logicznym wywodem uzasadniającym sędziowskie stanowisko w sprawie. Format tego wydarzenia nie ma rangi, która fascynuje zwolenników zawirowań na rynku „walutowej obyczajowości” poprzez „łącznika” w osobie eks szefa Światowego Funduszu Wautowego, DS Khana. Nie ma też tak wielkiej rangi jak proces usuwania z życia politycznego byłego gubernatora Stanu Illinois, Roda Blagojewicza.

 


Proces lekarza po balu nie wyznacza żadnej ścieżki w zakresie etyki zawodowej, bo taka nie istnieje. Podobnie jak kurs, wytyczany przez zinstytucjonalizowanych gigantów nowych technologii poczynając od żywności, dietetyki, poprzez żywienie a na lekach i leczeniu kończąc. Właściwie pozostaje jeszcze jedna droga, z tych ziemskich. Chodzi o pożegnanie z tym najlepszym ze znanych światów, ostatnie namaszczenie, a przed tą posługą, rozporzadzenie ostatniej woli, czyli testament. Na tym polu warto odnotowac ciekawy przypadek duchownego, proboszcza jednej z polonijnych parafii w 2011 roku. Czego to ludzie nie wymyślą aby uprzykrzyć żywot innemu człowiekowi?! Jeżeli ktos z parafian pragnie rozporządzić własnym majątkiem według woli i bez przymusu, na rzecz tego czy innego kościoła, to w jakim celu podważać tę wolę? Czy odsunięcie osoby duchownej od niektórych posług w kościele nie jest nadmierną, przesadną gorliwością władzy kościelnej? Czy nie lepiej byłoby zastanowić się nad korzyścią przypadku, rozważyć możliwość nieodwracalnych strat, wyjaśnić, wytłumaczyć oskarzycielom błądzącym według prawa świeckiego? Dlaczego pozbawiać owieczki (parafian) obecności światłego pasterza (proboszcza)? Czy nasza świecka sprawiedliwość nie jawi się jako bardziej liberalna niż zastosowana przez zwierzchność względem osoby duchownej? Wątpliwości jest więcej. Nie sposób wybrać jedno rozwiązanie u progu Nowego 2012 Roku. Wystarczy niewymuszona życzliwość.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9