W poszukiwaniu przywódcy

W światecznym nastroju łatwiej żyć. W Wietrznym Mieście, podobnie jak w całej Ameryce, świąteczny nastrój rozpoczyna się wraz z obniżkami cen na zachętę do zakupu prezentów i obowiązuje co najmniej do Nowego Roku. Tematy spotkań świątecznych z udziałem naszych mieszkańców Wietrznego Miasta, są liczne i rożnorodne. Niedawno na jednym z chicagowskich uniwersytetów grupa studentów o polskich korzeniach zorganizowała tradycyjną kolację wigilijną z opłatkiem i życzeniami. Czego życzy sobie młodzież? Odważnego i z nadzieją spojrzenia w przyszłość. O ile ta, według dorosłych maluje się mgliście, o tyle ludzie młodzi mają inne zdanie. Staraja się ze swego grona wyłonić leadera, a może grupę z której za jakiś czas wyrośnie przywódca. Co drugi rodak albo rodaczka nosi buławę w zanadrzu. Narazie leadera wyłaniają dorośli, rekomendując kogoś z rodziny, najlepiej dzieci własne, dzieci żony, męża, ewentualnie dalszych krewnych. Kompetencje, kwalifikacje? Nie są sprawą pierwszego planu. Nie jesteśmy odosobnieni w takim „ustawieniu powołań”. Inni też tak mają. Kim jest leader, przywódca, zarządca, szef, boss? Jakie musi pokonać progi aby zdobyć a następnie utrzymać stanowisko, pozycję, funkcję, przekonać elektorat do następnej kadencji? Czy leader jest nam potrzebny? Przy bliższym poznaniu okazuje sie, że dobre życie bez leadera nie może istnieć!

 


Nawet w ustroju zwanym demokracją zawsze jest jakiś prowadzący: a to naród, a to grupę zwolenników, opozycji, nie mówiąc o drużynowym w drużynie albo o zastępowym w zastępach harcerskich. Dzisiaj wybór nie jest problemem. W dobie internetu tysiące ludzi emailują do siebie, do znajomych, zbierają się w jednym miejscu i urządzają happening, jak ostatnio pod hasłem: „okupuj Wall Street” albo „robią rewolucję”, starannie przygotowaną przez innych zainteresowanych. Jeśli nie ma przywódcy, to nie ma programu, czas trwania akcji jest nieznany, a koszty? Generuje przyroda. Porządek przed zimą najlepiej wprowadzają służby porządkowe; to juz sprawdzone i ciag dalszy znamy. Miejmy nadzieję, że "wypracowany" przez naszą młodzież leader, spełni oczekiwania. W Chicago od niedawna działa telewizja Al-Jazeera. Leaderzy popracowali i jest! Czy polonijne rozmowy przy choince i opłatku zaowocują rozwiązniem adekwatnym do wymogu naszych czasów? Co z szopką? Hej! Oto znamienny fragment szopki jednego z autorów piszących poprawnie, po polsku, w Chicago: „szopa, szopka, szopinka, to kolędników miejsce. Wciskają swe głowiny jeszcze na pasterce! Żeby im miejsca nie brakło obok króla czy bydła... że tez im ta zabawa z osłem nie obrzydła... hej, kto pierwszy ten lepszy. Czym ta szopka ich kusi? Każdy chciałby u żłobu, w dostatku, przy mamusi... hej, kolęda...kolęda!”... Rokrocznie, na pamiątkę narodzenia najważniejszego z leaderów (od Jego narodzenia liczymy czas...) obchodzimy rocznicę Bozego Narodzenia w grudniu, a potem znów wybieramy. Kogo? Barabasza!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9