Artysto, strzez sie

Odkad gieldowe roszady zawojowaly swiat, a maklerzy z Nowego Yorku, Londynu czy z Tokio dyktuja warunki rozwoju lub zastoju najwiekszych gospodarek swiata, miejsce kultury znalazlo sie na dalszym planie. Organizacja imprez zaczeli zajmowac sie inni profesjonalisci, dysponujac pelnia zmiennych priorytetow. Dawniej, jeszcze przed polska transformacja, w Wietrznym Miescie nie bylo weekendu bez artystow z ukochanego kraju. Rodacy uwazali za swoj obowiazek obejrzec produkcje z Polski, zaprosic artystow na kolacje a nawet wreczyc upominek, najczesciej w zielonych banknotach. Artystom, impresariom, a takze widzom oplacaly sie te eskapady. Zielony dolar mial sile nabywcza jak zadna inna waluta. Z uplywem lat Ojczyzna poczela wzrastac w sile a ludziom zaczelo sie zyc dostatniej. Maklerzy gieldowi, znudzeni dolarowa hossa zaczeli zabawe z innymi walutami. Czym skoncza sie te eksperymenty, nie trudno zgadnac. Jak zawsze, na pierwszy plan oszczednosci trafia szeroko pojeta kultura. Artysci wola wystepy w kraju, podrozaly wizy pracownicze, przeloty sa coraz mniej bezpieczne a w Europie tez mozna zarobic. Wielkie, zlozone personalnie a zatem finansowo, przedsiewziecia logistyczne zastapily koncerty pojedynczych grup, indywidualnych artystow, prezentujacych oszczedne widowiska. Nareszcie nasza spolecznosc w Chicago doczekala sie produkcji artystow przebywajacych na emigracji od dluzszego czasu. Artysci ci, niejako na drugim planie przez lata, nie zawsze docenieni, za to z duzym doswiadczeniem gorzkiej strony emigracji, poczuli nareszcie wiatr historii. Letnie pikniki, imprezki organizacyjne, akademie ku czci oraz nieliczne koncerty nie wystarczaja emigracyjnym gremiom spragnionym artystycznego wyrazu.

 


Swiadomi swej odpowiedzialnosci przed narodem - a r t y s c i utalentowani a nieokielznani w swym powolaniu, wzieli na te watle barki cala artystyczna produkcje, promocje, dystrybucje. Od wielu miesiecy przygotowuja program, pod znamiennym tytulem “Siedem Smiechow Glownych”. Zapowiedz intermedialna, kieruje uwage odbiorcy w rewir analogii 7 grzechow glownych. Chodzi o grzech pychy, chciwosci, nieczystosci, zazdrosci, gniewu, lenistwa, nieumiarkowania w jedzeniu i piciu, a wiec przeciw diecie, majacej sprzyjac zdrowiu. Opracowany przez znawcow tematu scenariusz daje artystom pelnie mozliwosci w prezentacji nie tylko talentu i drzemiacego przez lata powolania ale tez zdolnosci w pozyskaniu sponsorow… wszak artysci sa wybrancami Bogow! Nieprawda bywaja podejrzenia o nieumiejetnosc wspolpracy, o zazdrosc zawodowa, o gniew, o chciwosc czy o lenistwo. Trudno zarzucic artyscie w Chicago nieumiarkowanie w jedzeniu czy w piciu. Z jednym wyjatkiem, kazdy z nich zachowuje sylwetke, jakby czekala na niego rola amanta, krola krolow, albo naczelnego pirata a w zenskiej odmianie Lady Makbeth, Wirginii Wolf albo chociaz Elizy Doolittle. Jedna z atrakcji jest cena biletu. W przedsprzedazy wynosi jedynie $10 od osoby. Urozmaicone multimedialne zapowiedzi daja nowa forme przekazu informacji. Owocuje wspolpraca z dziennikarzami i dziennikarkami radiowymi, ktorzy wsrod megaobsady, promuja grupe mlodych tancerek. Zjawisko tutaj mniej znane. Bywalo, ze wszestronnie uzdolnione grono dojrzalych artystek czesciej grzeszylo zazdroscia niz panowie koledzy. Tymczasem rozwoj nie moze sie obyc bez udzialu mlodosci, o czym nalezy przekonac sie juz 9 wrzesnia br, o 8 wieczorem w Copernicus Center.

P.S. Tytul: “Strzez sie, Bog widzi” [Cave, cave Deus videt”] napisal na swym obrazie o 7 grzechach glownych, malarz Hieronim Bosh, w roku 1485; aktualnie oryginal dziela znajduje sie w madryckim Prado.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9