Szczep się Pan!

Zanim udoskonalono szczepionki, zabieg szczepienia przeciw zakażeniom lekarze określali wakcynacją. Termin ten pochodzi od vacca (z łaciny: krowa). Określenie znane jest od kilku wieków, dotyczy zapobiegania zakażeniu ospą. Szczepionka zawierała nieszkodliwy wirus ospy krowiej, stąd potoczna nazwa: ospa krowianka. Po latach udoskonalono tę szczepionkę, a ludzie odetchnęli z ulgą. Aktualnie zagraża nam inne schorzenie, o ile większość populacji nie podda się szczepieniu. Lekarze apelują, starają się przekonać pacjentów niezdecydowanych do przyjęcia szczepionki. Zwykły człowiek ma inne potrzeby. Chce jechać nad morze albo w góry, chce iść na gofry, napić się piwa, zjeść smażoną rybę i śmiać się „z tych ludzi w maskach”. A przecież pandemia jest faktem. Wśród naszej społeczności polonijnej przeważa spiskowa teoria, jakoby nieznani władcy tego świata przyjęli założenie, że im mniej osób, tym więcej dóbr dla pozostałych. Czy każdy przeżyje bez szczepienia? Szczepionki mają przecież uodpornić. Ale czy uodpornią przeciw każdej odmianie wirusa, a co z mutacjami? Co robić, gdy mimo szczepionki, COVID-19 uaktywni się? Lekarze podają, że u osób zaszczepionych stany chorobowe będą lżejsze niż u tych, którzy nie poddają się szczepieniu. Jak długo szczepionka chroni organizm przed aktywnością kolejnego mutanta? Co z ozdrowieńcami, mają się zaszczepić czy nie? Komu wolno zaniechać szczepienia? Czym usprawiedliwić brak szczepienia, wymaganego np: przez niektóre linie samolotowe? Tych i innych wątpliwości nie brak w każdym środowisku. Mieszkańcy Wietrznego Miasta, w tym domorośli eksperci z naszego polonijnego środowiska, nie mają zaufania do zapewnień o skuteczności szczepionek. Jeśli ktoś wysłucha opinii antyszczepionkowców i nie zdąży skonfrontować z inną opinią, to upiera się, że szczepionka szkodzi. Jak reagują zwolennicy szczepienia? Twierdzą, że zdrowie jest najważniejsze; aby zwiększyć szansę zachowania go, należy zaszczepić się. Warunek: powinni to zrobić wszyscy, którzy nie mają lekarskiego przeciwwskazania. Wielu niedowiarków przekonało się, że wirus szkodzi węchowi, lubi zaburzyć smak, a brak właściwej diagnozy i odpowiedniej terapii prowadzi do nieodwracalnych, przykrych skutków. Z wielu szpitalnych przybytków nie każdy wychodzi o własnych siłach, szczególnie przy schorzeniach współistniejących. A jeśli te schorzenia nie są rozpoznane, a Covid-19 rozwija się? Od wieków szczepienia są najtańszym, najbardziej skutecznym sposobem nie tylko przeciw szerzeniu się chorób zakaźnych. Dzięki szczepieniom opanowane zostały takie choroby, jak polio, ospa, odra, dur, różyczka, świnka i wiele innych. Od 1796 roku w Europie podjęto próby opanowania epidemii wspomnianej ospy krowianki. Choroba ta pozostawiała oszpecenia ciała, szczególnie twarzy, co powodowało spustoszenie wśród młodych kobiet. Jeszcze w XVI wieku w tureckich haremach eksperymentalnie na kobietach (a jakże!) stosowano tzw. wariolizację. Wcierano skażone ospą tkanki w zdrowe części ciała, co wywoływało stany chorobowe w stopniu lekkim. W ten sposób udało się uniknąć szpetoty, co dla dziewcząt zatrudnionych w castingach dla wezyrów, emirów czy sułtanów miało niebagatelne znaczenie. Gdyby w wieku XXI zaangażować kobiety, im powierzyć autentyczną walkę z pandemią, to pokonanie zarazy okazałoby się igraszką. Ale cóż, skoro rządzą mężczyźni. Niektórym z panów marzy się zmienić imię np. z Augusta na Szczepana, bo ma się rozumieć: -szczep (się) pan-! Ale czy Covid-19 wystraszy się, wszak to rodzaj męski!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13