Emigranckie losy

Optymistyczny etap ma od niedawna historia Janiny i Toniego Wasilewskich. Moca decyzji sedziego o deportacji Janiny w roku 2007 rozstali sie na 4 lata. Janina poleciala do Polski wraz z 6 letnim wowczas synem Brianem. Tony zostal w Chicago. Czas bez najblizszych poswiecil jednemu celowi: realizacji pragnienia aby jego rodzina zyla w Ameryce. Marzenie to spelnilo sie, choc nie bez kosztow. Malzonkowie stracili dom, Tony zapadl na zdrowiu, a wszystkich pochlaniala tesknota, naprzemian z rozterka i nadzieja. Czy ten dramat musial sie im zdarzyc? Jak malzonkowie poradza sobie z nowa rzeczywistoscia, jak dziecko zaadaptuje sie w nowej szkole, czy wystarczy im entuzjazmu na odbudowe strat, na wspolne dalsze lata? Weryfikacja American Dream dotyczy nie tylko tych osob, ktorym przyszlo zmierzyc sie z ciemniejsza strona zycia. Rocznie deportuje sie 400 tysiecy ludzi. Przecietnie, dziennie okolo 1100 emigrantow musi opuscic ten wymarzony kraj. Srednia cena jednej deportacji wynosi 23 tysiace dolarow. Na koszt deportacji skladaja sie: proces ujecia, postepowanie dowodowe, postepowanie sadowe, apelacje, ilosc dni pobytu w wiezieniu imigration, w oczekiwaniu na wyjazd/wylot, koszt procesu, przelot do kraju oraz inne. O czesci kosztow rozpaczy, statystyki milcza. Ponosi je zawsze osoba deportowana a takze jej rodzina. Trzeba pozbyc sie zgromadzonych dobr, ulozyc sprawy osobiste, rozliczyc, pozegnac…Niemniej wielu uwaza, ze te koszta warto poniesc, aby "przestepcow" lamiacych prawo wydalac z kraju imigrantow. Nie po raz pierwszy obnizone wskazniki ekonomiczne skutkuja pogorszeniem warunkow zycia, przede wszystkim nieudokumentowanych emigrantow. Poklask zyskuja projekty sprzyjajace szybkiej, przymusowej egzekucji swiadczen naleznych panstwu jak podatki, pozyczki i inne, zanim delikwent opusci kraj.

Rodzina Wasilewskich (Fot: Michael Napierala)


Po wysiedleniu (deportacji) osob z reguly niezamoznych, nie posiadajacych majatku, albo po powaznej kolizji z prawem, przewiduje sie, ze takze inne osoby, dysponujace dobrami materialnymi, bez zaklocen porzadku prawnego ale takze bez udokumentowanego pobytu maja byc w niedalekiej przyszlosci poddane deportacjom. Dopracowaniem szczegolow ustaw kongresmani i senatorzy, zajmuja sie chetniej niz sposobami pokonania kryzysu, ktorego nie spowodowali emigranci. Najlatwiej przekonac rzesze zwyklych Amerykanow, ze przyczyna kryzysu, wszelkich niedostatkow zycia tubylcow sa emigranci, gdyz zabieraja prace, nie placa podatkow a pieniadze wysylaja za granice. Powazne problemy, nie tylko ekonomiczne zostaja przykryte kolejnym dywanem, czesto utkanym z orientalnym przepychem, dywanem ozdobionym zlota nicia albo chociaz zlocona lub kolorowana. Znawcy nie kupuja tego. To kicz. Sa jednak mniej odporni, oni cierpia bardziej. Twarde emigranckie “zycie” przed laty rozpisalo w polonijnym Chicago nie jeden scenariusz. Naglosnienie happy endu wybranej z miliona spraw rozdzialu r o d z i n y panstwa Wasilewskich, by ja nastepnie polaczyc w swietle kamer, przy poparciu politykow i dzialaczy, moze byc dla naszej spolecznosci ogolnie budujace. A inni, inne spolecznosci? Przygladaja sie z niepokojem, czesciej z zazdroscia niz ze zrozumieniem. W miejsce przegladu przepisow emigracyjnych, wprowadzenia rzetelnie opracowanych ustaw jest przyklad “Arizona Law” a wiec strach i przyslowiowe “zgrzytanie zebow”. Czy to poczatek konca “American dream”? Moze przy wejsciu do bram tego kraju nalezaloby umiescic slynny cytat “Boskiej Komedii” autorstwa Dante Alighieri: “porzuccie wszelka nadzieje ci, ktorzy tu wchodzicie”…

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9