Przypadek radosny

Trwa karnawal, ale z niepojetych wzgledow w niepamiec odchodza wielkie niegdys zabawy, kuligi, bale maskowe. W Wietrznym Miescie nie brak spotkan czy zabaw ale ich charakter, atmosfera, czas trwania nie przypomina naszych uciech, chociaz bywaja wyjatki. Na poludniowej stronie miasta, szczegolnie w dzielnicach grupujacych rodakow, mozna przezyc kilka chwil w swojskim rytmie, nawet za niewygorowana oplata. Trudniej bezpiecznie wrocic autem po takiej imprezie. Dla osob mniej wtajemniczonych pocieszeniem niech bedzie przypadek radnej Sharon Dixon, z Illinois. Byc moze za jakis czas, juz po uprawomocnieniu sie rozstrzygniecia, casus ten zostanie zapamietany, opisany i znajdzie zastosowanie w innych, podobnych przypadkach. Chodzi o ujawnianie obywatelskiej postawy wobec strozow prawa, przez osoby odwazne, bezkompromisowe, zdecydowane bronic prawdy. To, co zdarzylo sie pani Dixon, niekoniecznie musi zdarzyc sie nam, naszym znajomym albo przyjaciolom. Jednak dobrze wiedziec jak stroze prawa reaguja na interwencje osob uprawnionych. Pani Dixon radna miasta, cieszyla sie z inauguracji prezydenta, w dn 20.I.2009 r. na spotkaniu z przyjaciolmi. Jak sama podala, sycila radosc kilkoma lampkami wina. W dobrym nastroju udala sie samochodem w powrotna droge, ale czas zaczal sie dluzyc z powodu objazdu. Doszla do wniosku, ze objazd jest niepotrzebny, zjechala wiec z trasy, by przekonac strozow prawa do zmiany decyzji. Ale policjanci, odporni na argumenty, zdolali wyczuc alkohol w powietrzu wydychanym przez radna. Zaproponowali dobrowolne poddanie sie badaniu alkomatem, na co nie wyrazila zgody. Mimo protestow zabrali kobiete na posterunek, gdzie przetrzymali ja 7 godzin, w warunkach jak twierdzi pani, uragajacych humanitarnym zasadom traktowania aresztantow. Wydawalo sie, ze sprawe zakonczy $200, mandat wreczony radnej Dixon za utrudnianie przejazdu gdyz zostala zwolniona z aresztu. Po jakims czasie okazalo sie jednak, ze na skutek braku dowodu na zawartosc alkoholu we krwi role stron odwrocily sie. Pani Sharon Dixon wystapila na droge sadowa o odszkodowanie w stosunku do trzech strozow prawa. Jako ofiara czuje sie poszkodowana, upokorzona a wiec wylicza straty, zadajac aby sad wymierzyl strozom prawa sprawiedliwosc a jej przyznal odszkodowanie. Policjanci nie trawia uzasadnienia wniosku podwazajacego ich kwalifikacje zawodowe w zakresie pojmowania obywatelskiej postawy pani Dixon, ktora jakoby pragnela zwolnic blokade drogi, jej zdaniem bezpodstawna. Dla powracajacych z nocnych spotkan drogami publicznymi, jawi sie konkretna porada: wykazywanie obywatelskiej postawy co do decyzji strozow prawa moze zostac opacznie rozumiane. Nie dlatego, ze jezyk angielski pani Dixon, w ktorym zglaszala swoje obywatelskie zastrzezenia byl jak przystalo na absolwentke Harvardu, wyjatkowo potoczysty. Ale czy nie lepiej skorzystac z taxi? Do zobaczenia na balu Wietrznego Radia, wsrod jego sponsorow, przyjaciol i laureatow nagrody Polonus 2010 z mozliwoscia powrotu wygodna limuzyna.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9