Wczesniejsze glosowanie

4 grudnia 1789 roku pierwszym prezydentem Stanow Zjednoczonych Ameryki Poln. zostal George Washington, z Mount Vernon w Virginii. Na udana kampanie w 1758 przeznaczyl miedzy innymi 40 galonów ponczu rumowego, 28 galonow wina, 26 galonow piwa, 6 galonow madery i 3,5 galona brandy. Wygral stosunkiem 310 glosów do 45. Od tego czasu, Washington wygrywal juz wszystkie wybory, takze w 1792 zwyciezyl powtornie i objal druga prezydencka kadencje. Znany byl z tego, ze podczas sprawowania urzedu nie przyjmowal prezydenckiej pensji. Byl czlowiekim zamoznym, dobrym gospodarzem ale nieurodzaj swego czasu spowodowal, ze na koszty uroczystosci zaprzysiezenia w 1789 pan prezydent zmuszony byl pozyczyc 600 funtow na procent. Gdyby dzisiejsi kandydaci posiadali tyle zalet ile przypisywano pierwszemu prezydentowi tego kraju, nie trzeba byloby moze rozbudowywac takiej ilosci instytucji kontrolnych. Dzisiaj media zapewniaja wiadomosci o kandydatach, ich kontach, zdobywaja sekrety z zycia prywatnego aby “ocieplic sylwetke”. Najczesciej jednak ocieplenie jednego kandydata przysparza klopotow innemu. Malo kto bierze dzisiaj wzor z Washingtona, okreslanego jako najbardziej prawdomownego prezydenta wszechczasow. Starsi obywatele ktorzy przychodza oddac glos czesto dziwia sie, ze w punktach wyborczych nie podaje sie kawy, coli albo kawalka pizzy, nie mowiac juz o czyms mocniejszym, wszystko na koszt organizatorow. Wydawaloby sie, ze to nie sa istotne aspekty wyborow, a jednak. Dawnymi czasy, wedlug zrodel historycznych, jeden punkt wyborczy przypadal na kilka osrodkow, czesto osad oddalonych od siebie wiele mil. Wyprawa konno lub powozem zajmowala duzo czasu. Dlatego nie od rzeczy bylo podjac strudzonych wedrowcow posilkiem, czesto wzmocnionym, a nawet zapewnic nocleg, chocby dla wypoczynku koni. Nic wiec dziwnego, ze przy okazji owczesnych wyborow organizowano liczne imprezy, na poludniu walki kogutow, na polnocy hazard, w zaleznosci od atrakcyjnosci urzedu, o ktory ubiegali sie mniej lub bardziej ale zawsze majetni kandydaci. Dzisiaj malo kto z kandydatow rozpoczyna kampanie z kwota mniejsza niz $ 100 tys. Wybory municypalne, a wiec do lokalnych urzedow maja nieco inny charakter od prezydenckich. Wyborcy znaja kandydatow, nieraz z kontaktow osobistych w pracy, w dzialalnosci spolecznej, organizacyjnej a nawet militarnej. Obywatele amerykanscy o polskich korzeniach doskonale orientuja sie w zaletach i wadach kandydatow, szczegolnie gdy chodzi o nazwiska szeleszczace, dzwieczne, trudniejsze w mowie lub pismie. Aktualnie system wyborczy ma wiele usprawnien. Mozna glosowac wczesniej, w roznych punktach wyborczych, a nie koniecznie w jednym dniu. Mozna wyslac swoj glos poczta, sa rozne mozliwosci, takze dla osob niepelnosprawnych, wystarczy dowiedziec sie z wyprzedzeniem. Lokale wyborcze czynne sa w dogodnych godzinach, przez szesc dni w tygodniu a 22 lutego br. otwarte beda dla tych, ktorzy nie zdazyli wczesniej. Gdyby rodacy rozpoczeli odawac glosy wczesniej, nie w ostatniej chwili, nasze kandydatki: Anna Goral oraz Anna Klocek, moglyby sprawniej zorganizowac czesc finalna kampanii. Skoro tak trudno jest wesprzec je finansowo, sprobujmy zapewnic to, co w wyborach najwazniejsze: oddac glos, w ramach przywileju, ktory serwuje nam amerykanski system demokratyczny.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9