Przypowiesc Wigilijna 2010

Na emigracji bywaja wigilie malo wesole. Ludzie tesknia. Telefony, lacza internetowe sa bo sa, ale tylko namiastka kontaktu. Popularne staja sie wspolne kolacje wigilijne. Organizuja je zamozniejsi, czesto ludzie biznesu na rzecz bardziej potrzebujacych. W Wietrznym Miescie, juz od polowy grudnia rodacy sa zaproszeni na degustacje potraw, odbior prezentow, spiewanie koled czesto z udzialem artystow, ktorzy wystepuja zarowno w salach kosciolow jak i w salach bankietowych. Jest bialy obrus, oplatek, choinka, zyczenia... Jest elegancko, bywa nastrojowo. Tylko tego najwazniejszego jakos najmniej. A przeciez Pan Jezus jest wsrod wyznawcow, jest na swiecie juz ponad dwa tysiace lat. Fakt Jego narodzenia potwierdzaja zrodla powazne jak i inne przekazy. Przyszedl na swiat aby dac swiadectwo prawdzie. Chcial, zeby ludzie byli lepsi, zeby zylo sie im lzej, zeby jak On, niesli w swiat prawde, ktora miala zagwarantowac szczescie. Tymczasem swiat nie jest lepszy i zasobniejszy, stal sie bardziej niebezpieczny i niedostepny dla wszystkich, nawet dla oczekujacych narodzin Bozego Syna. A moglby byc czyms wiecej, niz rutynowym przygotowaniem do uroczystosci, z zastawionym stolem, prezentami oraz skladaniem najlepszych zyczen. Tak by byc moglo, ale nie jest. Czy dlatego, ze model gospodarczy, jaki realizuje wspólczesny swiat, kazdy kraj, w pogoni za czolówka gospodarczych poteg, nie wskazuje innej drogi do sukcesu? Ci, którzy maja podejmowac decyzje ida na skróty: udalo sie w Ameryce - musi sie udac w Polsce, Slowacji, czy w Burkina Faso ze stolica w Quagadougou. To sprawdzona recepta na sukces a my nie mamy czasu! Do roboty. W domysle: do kosumpcji (a w podtekscie do zlobu). A przeciez w koledzie wyraznie stoi: „w zlobie lezy, którz pobiezy...” I biegna. Nie po to aby koledowac; chyba, ze zlotemu cielcowi. Nie wiadomo czy po wysluchaniu tej koledy, czy z innych powodów ale zawsze w kierunku zlobu. Dobrze jesli zlob jest pelny. Od lat jednak okazuje sie, ze jest on pelny na kredyt czyli zlob kredytowany! Ludzie, co za zycie? Zlob na kredycie?! To jest wynalazek: zyc dobrze, zjesc na koszt prawnuka, zejsc bezbolesnie a na koniec kremacja, czyli ekologicznie na full! Przyjscie na swiat Jezusa Chrystusa, pomimo pewnych przywilejów etnicznych, musialoby napotkac w Ameryce Anno Domini 2010 szereg istotnych trudnosci. Urzednicy emigracyjni domagaliby sie szeregu dokumentów zarówno od matki dziecka jak i ojca, tym bardziej, ze nazwiska jak i imiona kazdy z nich mial inne. Nie wspomne tu o rodowodzie dawidowym Jozefa. Niby z krolewskiego rodu a ciesla. Naprawde? Pytaliby rodzicow o kwalifikacje zawodowe, zadali zaswiadczen o wysokosci zarobkow. Przyjecie do szpitala to pytanie o ubezpieczenie. Dla nas to codziennosc ale dla Panny Maryji, corki Joachima i Anny poslubionej Józefowi z Nazaretu w Galileii, to nie zadna gratka. Wrecz przeciwnie, stos dokumentow, setki podpisow, wiadomo chodzi o odpowiedzialnosc! A w tym przypadku kwlifikowana, jesli tak rzec mozna. Który z kierowców zatrzymalby sie na poboczu, aby zabrac na poklad swego bolida, wypasionego SUV’a albo chociaz toytoty prius hybrid, czlonkow Bozej Rodziny, bez narazenia siebie i swoich bliskich na drazliwe i zupelnie nieoczekiwane konsekwencje w razie wypadku? Swiadomosc wspólczesnego Amerykanina, bylaby tu wieksza przeszkoda niz zwyczajny brak kasy. Wynika stad, ze maly Jezusek mialby dzis wieksze szanse udanych narodzin gdzies w Afryce, Azji a nawet na Syberii. No w kazdym razie pod wzgledem formalno-prawnym, jako przybysz z innego swiata. Moze mialby tez szanse na ciepla kolyske gdyby narodzilby sie w okolicy Koscieliska a jakas przytomna gazdzina zdolala zatrzymac na czas swa fure na odsniezonej drodze, co nawet tam graniczyloby z cudem. Jak przyjmiemy Go tym razem, na pamiatke narodzin ponad 2000 lat temu w Betlejem? Czy posluzymy sie chrzescijanska swiadomoscia? Czy wrócimy do poganstwa? A coz to? Rekolekcje? Taki obrot spraw jest nie do przyjecia nawet dla niewierzacych. Poki co, wszyscy poslugujemy sie kalendarzem dat liczonych „od narodzenia Chrystusa”. Tak jest pewniej, wygodnie i bezpiecznie. I jeszcze jedna prawda: nikt w szczegolnosci szef wiary, nie zwolnil zadnego chrzecijanina, takze tego na emigracji, od myslenia. Wesolych Swiat Bozego Narodzenia!

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9