Natura smakow

W grudniu, po poludniu polonijne Chicago nie pustoszeje. Od czwartku kazdego tygodnia zapelniaja sie dwa lub trzy kluby, dwie znane kawiarnie i kilka restauracji. Dyskusje obracaja sie wokol spraw rynku, pieniadza, swiat oraz przyszlosci. Ta maluje sie mgliscie. Powod? Zmeczenie materialu zwanego idea a pomyslu na nowa, brak. Schylek wieku? Nie, poczatek. Mimo odkryc nauki, postepu technologii w kazdej dziedzinie, wydluzenia ludzkiego zycia, opanowania kosmosu, dwunozni o postawie pionowej najczesciej skapia na oplaty oficjalnych sluzb zdrowia, wybieraja uslugi uzdrawiaczy, wrozek, biegaja po pomoc do bioenergoterapeutow a lecza sie substytutami z zakresu homeopatii. Zle to, czy dobrze? Skonfrontujmy rzeczywistosc z marzeniami. Juz grudzien - a w tym miesiacu Wietrzne Miasto tonie w swiatelkach. Nie marzylo sie, ze to juz, a jest. Na Daley Plaza w centrum miasta rozkwita jarmark handlowy. Mozna obejrzec, mozna zjesc, napic sie, mozna przezyc zachwyt. Kto by pomyslal, ze w Wietrznym Miescie, pod rzezba mistrza z Hiszpanii rodem beda handlowac niemieckimi frankfurterkami, grzancem i strudlem. Marzenia sa do spelnienia. Jest tez polsko-polonijny czyli tutejszy, chicagowski akcent. To niespotykanej urody ozdoby, w tym banki na choinke. Marzeniem jest miec tyle pieniadza by kupic choc jedna nie uszczuplajac wigilii o zadne z 12 dan. Bombki zawsze sa kosztowne, za to wrazenie pewne. Na innych stoiskach sa ozdoby marynistyczne, jakies okrety, zagle, marynarskie akcesoria. Czyzby zapowiedz kosztu ochrony akwenow wodnych na skale wieksza niz kwoty klimatyczne z powodu ocieplenia? Warto zauwazyc, ze niedawno uczeni amerykanscy poinformowali o odkryciu bakterii na zardzewialych czesciach slynnego Titanica, ktory stal sie wrakiem w kwietniu 1912 r. Bakteria ta zeruje na rdzy zelaza i moze zmienic obraz tradycyjnego lancucha pokarmowego. Czy znienawidzona rura, ukladana pieczolowicie przez naszych sasiadow: Rosjan i Niemcow po dnie Baltyku, ma stac sie w przyszlosci dostawca pokarmu dla ludzi? Mowa o zwyklej slonolubnej bakterii zwanej Halomonas Titanica. Jesli ktos z obecnych mial marzenie o smacznym posilku z morskich glebin, to ma szanse doczekac spelnienia. Moze nie suszi ale kto wie czy nie bedzie to rownie odzywcza substancja, oczywiscie dopoki ludzie nie zaczna jej ulepszac. Na szczescie Polska wygrala w Eurolandzie batalie o zywnosc naturalna wiec przynajmniej narazie, nad Wisla bedziemy jadac niemodyfikowane pysznosci. Polecam dobra, zdrowa bo naturalnie produkowana jeszcze zywnosc rodakom odwiedzajacym Ojczyzne w okresie Swiat Bozego Narodzenia. Za jakis czas mozemy juz tylko wspominac smak nieznany mlodszym pokoleniom. A to wazne bo tak wygladasz, jakie potrawy jadasz. Polskie jedzenie to marzenie. Lepiej zaplacic rolnikowi niz lekarzowi, znaczy leczyc sie u specjalisty. Nawet z ubezpieczeniem. Niech trwa ilosc zachwytow nad obecna jeszcze na stolach natura.

Barbara Marta Żmudka

Archiwum

1 2 3 4 5 6 7 8 9